Re: Magiczne myślenie

O ile się orientuję, to Chiny i inni nie chcą kupować UST. I to od dłuższego czasu. Co najwyżej muszą. Głównym, a właściwie powoli samotnym, kupcem jest FED, w taki czy inny sposób.

Szkoda mamy, bo rozumiem, że nie spekuluje. Ja bym swoją namawiał na złoto. Nie gorsze od dolara nigdy. Za to teraz, w średnim terminie, może być lepsze, w sposób, delikatnie pisząc, znaczący.



Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.

Re: Choryś!

lackzadek napisał:

> chorepanstwo napisała:

>

> >

> > Polska potrzebuje krucjaty odnowy.

> Odnowy? I owszem!

> Ale nie krucjaty

A niedowiarek Lewatywy!



No niesprawiedliwe, żeby odwalić taki numer:

tiny.pl/htd75

I nie dostać co najmniej tytułu idioty roku?

Re: Palikot poszedł na całość; albo oszalał…

Gwoli ścisłości określenia „bohomaz” użył poseł Ryfiński, który jest takim Palikotem w Ruchu Palikota (tzn. pełni tam podobną rolę co Palikot ongiś w PO). Taki ultraprowkator.

Natomiast faktycznie ta wypowiedź w połączeniu z deklaracją szacunku dla uczuć religijnych świadczy o daleko idącej obłudzie. Zwłaszcza, że nie jest to nawet wyrażenie opinii (np. „jak dla mnie ten obraz to bohomaz”). Ryfiński mówił po prostu o „bohomazie na Jasnej Górze” jako o czymś oczywistym. To mniej więcej taka różnica jak między zdaniami „Iksiński jest kretynem” a zdaniem „widziałem kretyna Iksińskiego”.

W istocie palikotowcy uczuć religijnych katolików nie szanują i dają temu liczny wyraz.

Poręczenie za Jerzego D. nie jest niczym nadzwyczajnym dlatego, ze jest to człowiek mentalnie pasujący do Ruchu Palikota. W jakimś sensie obraz Jasnogórski symbolizuje polskość przynajmniej taką rozumianą tradycyjnie. Z którą to polskością Palikot chce walczyć i mówi o tym wprost. Swoją drogą od czasu najazdu szwedzkiego nikt (nawet naziści czy bolszewicy) nie ośmielił się zaatakować obrazu z Jasnej Góry. To też znamienne.

Natomiast wizyta u Jaruzelskiego (a raczej jej demonstracyjny charakter) nie dziwi. Guru Palikota jest przecież nie kto inny jak Jerzy Urban, ponadto chce on przejąć elektorat SLD. Więc obie partie będą się licytować w swoistej apoteozie PRL. Która- co trochę przykre – niewiele osób oburza. Dziś samo zło to PiS a reżim kojarzy się z tzw. IV RP. To skutek odpowiedniej propagandy medialnej.

Dlatego Palikot jest – w tym co robi – bardzo sensowny. To nie jest szaleństwo, to cyniczna gra polityczna.

Bzdury z tym Wałęsą

Bzdury. Bzdury, że Wałęsa to wypił. Ja mogę uwierzyć, że w czasie 11 miesięcy internowania na Wałęsę „rozchodowano” alkohol w ilości jak w raporcie, czyli: „spirytus – 2 but., wódka – 289 but., wino – 158 but., winiak i koniak – 59 but., szampan – 238 but., piwo – 1115 but.”. Bo w papierach wszystko się musiało zgadzać.

A kto pił? Klawisze pili i komendant pił, i zastępca komendanta, i goście komendanta, i klawisz ze szwagrem, i szwagierka klawisza. I pewnie sam Wałęsa też coś tam dostał i wypił, czemu nie? W końcu takie czasy były, wszyscy pili. No bo kto nie pije, ten kabluje, nie?

Ale nie sądzę, żeby mu za dużo dali. Kto by wódkę marnował? Jak wystarczyło wpisać do raportu, że Wałęsa wychlał skrzynkę gorzały, żeby tę skrzynkę można było z kolegami ze zmiany podzielić. Taki Wałęsa pod kluczem to był skarb dla klawiszy – źródło darmowej gorzały, żarcia i wielu innych fantów.

Macierewicz domaga sie odwolania Szelaga

Antoni Macierewicz domaga się usunięcia płk. Szeląga ze stanowiska Wojskowej Prokuratury Okręgowej. Według niego wprowadził on opinię publiczną w błąd. W efekcie doszło do czystek w „Rzeczpospolitej”- kilku dziennikarzy straciło z tego powodu pracę. W ocenie polityka PiS, istnieje takie niebezpieczeństwo, że Szeląg uczynił to na zlecenie rządu: „Jeżeli okaże się, że człowiek na tym stanowisku może kłamać na usługi polityczne rządu, bo o to tutaj chodziło, o podtrzymanie tezy rządu Donalda Tuska, to stan prawny Rzeczypospolitej jest w ruinie. Dlatego właśnie odwołanie prok. Szeląga jest absolutnie konieczne i my taki wniosek złożymy”- powiedział dla portalu niezależna.pl

Re: Wajda: "Wystrzelamy jak psy"… (sic!)

No widzisz. Tym się różni troll od forumowicza, których tu jest zresztą niewielu. Dla mnie wtedy Wajda zachował się jak psychopata a Braun teraz też. Dla Was trolli to w zależności w jakim kolorze jest troll to albo Braun twórczo przekoloryzował a Wajda wzywał do krwawej zemsty albo odwrotnie.

Twój przykład jest jednak bardzo dobry w tej dyskusji. Prawdą też jest , że taki sam relatywizm polityczny jak trolle wykazują dziennikarze. Niestety.

Gdyby tu chodziło tylko o kasę…

Gdyby tu chodziło tylko o kasę, to można by tego całego GMO po prostu zakazać na całym świecie i mieć to z głowy. Ale niestety raczej tak nie jest.

Czy można zakazać GMO tylko w Polsce? Na co komu taki zakaz, jeśli rośliny transgeniczne będą uprawiane w USA, Egipcie, Tajlandii i gdzie tam jeszcze. Może Unia Europejska mogłaby być taką wyspą bez GMO? Bo w Egipcie jest 83,6 mln ludzi i co roku przybywa 2%. Oni będą uprawiali wszystko, co daje wyższe plony i pozwala przeżyć.

W Azji, w biednych rodzinach, dzieci jedzą głównie ryż i często zapadają na ślepotę zmierzchową z powodu braku witaminy A. Nie jedzą marchewki. Jest odmiana ryżu, która syntetyzuje karoten, a przy tym jest równie wydajna jak ryż tradycyjny. Roślina transgeniczna. Wyprodukowana w laboratorium na rynki w Azji. Zakazać?

W Chinach z jednego hektara otrzymuje się 15 ton ziemniaków, w Polsce 21 ton, w Europie Zachodniej i USA do 40 ton. Bez roślin transgenicznych. A więc można?

Technologię „Terminator” opracowano w laboratoriach rządowych i na uniwersytetach. Chodziło o to, żeby zapobiec niekontrolowanemu rozprzestrzenieniu się w naturze nasion z upraw roślin transgenicznych. Myślano o ustawodawstwie, żeby wolno było uprawiać tylko takie rośliny transgeniczne, których nasiona są sterylne. Ani firma Monsanto, ani żaden inny producent nasion roślin transgenicznych do tej pory nie wprowadził ani jednego produktu z technologią „Terminator”.

Technologia „marker assisted selection” jest jedną z biotechnologii wykorzystujących postęp w dziedzinie genetyki i badań nad DNA, ale nie prowadzącą do tworzenia organizmów transgenicznych. Czy MAS może zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe dla wszystkich? Dla jakiej maksymalnej populacji na planecie Ziemia?

Czy lepiej jest 16 razy opryskiwać uprawy, czy też lepiej jest wyhodować odmianę „nie smaczną” dla robali. Można używać tylko „marker assisted selection” czy też może to być typowa roślina transgeniczna? Nie opryskiwać i pogodzić się z utratą połowy wydajności czy opryskiwać i zabić ostatnią pszczołę w Europie?

W USA 90% słodkich produktów (a może i więcej) słodzonych jest „high fructose corn syrup”. 85% upraw kukurydzy w USA to uprawy odmian transgenicznych. Wydajność z hektara jest prawie dwa razy wyższa.

Czy można zatrzymać postęp? Czy należy bezmyślnie przyjmować wszystkie nowinki? Czy jest jakiś wybór?

I Szewczyk wtedy zapytał o PPM-y, he he he he!!!

> Nie mam odpowiedniej wiedzy żeby weryfikować to co wyczytam

No ja też do przedwczoraj nie miałem, ale podobnie jak you-know-who jestem świeżo po dwudniowym intensywnym kursie internetowym z materiałów wybuchowych i technik ich wykrywania, a więc też mogę robić za eksperta. (W końcu od mojej dziedziny do materiałów wybuchowych jest miej więcej tak samo daleko jak od astrofizyki).

Więc są różne detektory materiałów wybuchowych i mają różne charakterystyki. Na przykład są takie, które są bardzo czułe, ale jednocześnie sygnał z detektora jest bardzo nieliniowy i detektor szybko wchodzi w stan nasycenia. Taki wykrywacz może w najlepszym razie pokazać, czy obserwowanej substancji jest „mało”, „średnio” czy „dużo” (a właściwie: „bardzo bardzo mało”, „bardzo mało” czy „mało” – bo przy tej „małej” ilości wchodzi już w nasycenie i przy „średnio” i „dużo” da dokładnie taki sam sygnał jak przy „mało”).

I właśnie takie cechy mają detektory oparte o spektrometrię ruchliwości jonów. Nie mają żadnej skali – mają lampkę i brzęczyk. Jest albo nie ma. W najlepszym razie mają kilka lampek. Ale nigdy się nie skaluje tego w ppm-ach. Bo jaki sens miałoby napisanie w instrukcji obsługi, że druga lampka to 90 ppm +/- 70 ppm, a trzecia to 120 ppm +/- 80 ppm?

Więc pan Szewczyk o tym nie wiedział. Prawdopodobnie nawet koło takiego detektora nie stał. Doczytał sobie coś tam w internecie następnego dnia, tak jak ja i pewien profesor astrofizyki.

Tu masz instrukcję obsługi detektora Pilot-M firmy Selcom Security – takiego, jaki był użyty:

www.selcomsecurity.com/en/attachments/Pilot_M.pdf

Poczytaj, masz tam jakieś ppm-y albo g/cm3 * 10 -12 (urwał, jak napisać „razy dziesięć do minus dwunastej”?). Na wyświetlaczu urządzenia pojawia się od zera do pięciu czarnych kwadratów – jak jest pięć to redaktor Gmyz mówi, że urządzenie wyszło poza skalę.

To powinien dr Szewczyk wiedzieć, jeśli jest takim fachowcem, za jakiego się podaje.

Inaczej zonk i brecha. Chciał zaszpanować, ale nie wyszło, he, he, he!

Bida z nędzą

Do dupy z takim zamachem.

Prasa na Jamajce nawet się tym nie zainteresowała. Nie mówiąc już o pięknych lewicowych francuskich dziennikach, do których pisywał „Wasz drogi Bronisław”. Nic. Zero. Cisza.

Nawet „na jedynce” na gazeta.pl jest już Juventus z Chelsea i wystawa Cattelana.

Cóż, jaki prezydent taki zamach.

P.S.

CZTERY TONY. CZTERY TONY.

Podobno gość zeznał, że chciał zgromadzić cztery tony trotylu. A ile już miał naprawdę? Trochę siarki z łebków zapałek w lewej kieszeni marynarki. Żenuła.