Re: Tja…

dorota_333 napisała:

> > pasie transmisyjny z propagandowych mediow na to forum

> Czy nazwanie kogoś „pasem transmisyjnym” to nie jest już mowa nienawiści?

Zwykle, rozbawienie i adekwatnosc nie ida w parze z nienawiscia.

Sama wiesz, ze okreslenie jest celne i na tyle przykre, na ile prawdziwe.

> > A Jaroslaw Kaczynski byl i jest liderem nurtu, ktory kontestuje sama zasade – O

> > kraglego Stolu

> Z tego co wiem, w porozumieniu okrągłostołowym brali udział zarówno sp. Lech Kaczyński jak i Jarosław Kaczyński.

> Bronisław Komorowski natomiast nie.

>

> Przeczytaj to, co powyżej Mecenas zlinkował na temat legendy tworzonej fałszywie wokół siebie przez Jarosława Kaczyńskiego.

Nawet postow tego nicka nie czytam, nie mowiac o linkach wink

Napisz to wlasnymi slowami, moze uda Ci sie sprowokowac mnie do jakiejs wypowiedzi.

Ale – na chwile obecna, musze – bez zaskoczenia – skonstatowac, ze zupelnie nie zalapalas tresci mojego postu.

Dla dzisiejszej Polski wazne sa dwie sprawy:

1) Jaroslaw Kaczynski ma czysta karte opozycyjna, od czasow swojej mlodosci, gdy byl zwiazany z KOR, a potem z Solidarnoscia.

2) Jaroslaw Kaczynski jest jedynym politykiem, ktory odwazyl sie wydac wojne wyludzonym przez komune ukladom Okraglego Stolu. A Tusk z Komorowskim – dokonali, niestety, restytucji wplywow postkomunizmu w Polsce.

Panie Miller – sztandar wyprowadź!

Żałosne coraz bardziej staje się SLD! Żałosny staje się pan Miller. I pomyśleć, że był kiedyś Towarzyszem Millerem…

Ćwierkać dziś każdy może – jeden lepiej a drugi gorzej. A już najgorzej jeśli ćwierkając szybko, szybciej niż się myśli dezawuuje się, ważną dla części społeczeństwa osobę czy wydarzenie.

Jestem lewicowcem bezpartyjnym i być nim nie przestanę. SLD zejdzie ze sceny politycznej – lewica pozostanie zawsze. Póki będzie niesprawiedliwość społeczna, póki elity polityczne będą służyć możnym a nie społeczeństwu, póki wolności człowieka będą zagrożone! Millera jednak już nigdy Towarzyszem nie nazwę! Towarzysz bowiem to osoba bliska emocjonalnie i mentalnie. To ktoś z kim chce się wspólnie działać – nie po drodze mi z panem panie Miller.



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

Nie rób se jaj!

maszmi napisała:

> ciągle zapomina , że to większość wybrała jego rywala. Jak słucham jego przemów

> ienia to Gamułka mi się przypomina

Tow. Wiesław był internowany razem z Wyszyńskim a TW Pączka nie chcieli nawet internować choć Antoniego internowali…



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

Miałem prawie siedem lat!

Wieczorem, jak zwykle rodzice zagonili mnie o ósmej do łóżka.

Obudziły mnie podniesione głosy i płacz matki. I wypowiadane przez łzy słowa: „Wiedziałam, że się to tak skończy”.

Gdy wybiegłem z pokoju z przerażeniem ujrzałem milicjantów wywalających na podłogę wszystko z szaf i szafek…

Nie znaleźli tej maszynki zawsze śmierdzącej denaturatem, która tak mi się podobała. Nawet czasem tata pozwalał mi pokręcić korbką.

Dziś wiem, że była to jego głupota i moja dziecięca naiwność – chwaliłem się kolegom, że takie coś mamy w domu!

Nie wiedziałem tylko, że od ponad tygodnia urządzenie to zmieniło lokalizację…

Ojca wyprowadzono z domu a mama cały czas płakała.

Rano zamiast teleranka przemawiał Jaruzelski a mama kazała mi się modlić, żeby taty nie wywieźli na Sybir (jak mojej babci w czasie wojny)… A najgorsze w tym wszystkim było, że tata nie włożył czapki uszanki…

Wrócił do domu po pod koniec lata. Nie chciał ze mną rozmawiać gdzie był i co robił – „jak będziesz duży to porozmawiamy” – a ja byłem i tak największy w swojej grupie!

Po kolejnych dwóch miesiącach wrócił „wujek”, którego lubiłem bo zawsze miał w kieszeni cukierki lub lizaka – długo z moim tatą rozmawiali zamknięci w kuchni. Mama tylko prosiła tatę aby nie zapominał o mnie…

Ale to już nigdy nie był ten sam tata co wcześniej.

A ja usłyszałem wiele gorzkich słów przeciwko Jaruzelskiemu ale również przeciwko jego kolegom z „S”, którzy nie pomogli mu odzyskać pracy (był mechanikiem maszyn biurowych i kochał te wszystkie śrubki i sprężynki).

Po „okrągłym stole” był w Gdańsku u Wałęsy. Wrócił zły i markotny i powiedział do mamy, że oni nic nie zrozumieli…

Coraz częściej słyszałem słowa krytyki pod adresem nowych władców, którzy, jego zdaniem, wykorzystali zwykłych ludzi aby dorwać się do władzy…

Zmarł na zawał w wieku 49 lat. W ostatnim roku swojego życia, podczas świąteczne kolacji powiedział, że gdyby wiedział wówczas jak rozwinie się sytuacja nigdy by do tej bandy nie wstąpił i że Polska o którą starał się walczyć jest uparcie niszczona przez partykularyzmy nowych władców.

Najbardziej zdziwiło mnie jednak, gdy stwierdził, że Jaruzelski jednak miał rację i uratował Polskę przed wojną polsko – polską…

Niestety – nie uratował Tato! Nie miałeś racji – on tylko wojnę odroczył…

Dzięki jotesie za ten wątek!

Re: Posiedzenie KS obnażyło głupotę PiS!

g-48 napisał:

> Masz racje powinni najpierw poukladac dobrze „trupkow” w trumnach bo tego juz R

> uski i Tuski ukryc nie potrafili.

Albo trzeba być okrutnie głupim albo wrednym – co na jedno wychodzi! Czy ty w ogóle widziałeś kiedykolwiek na własne oczy jak wyglądają ciała po „zwykłym” wypadku drogowym?

Czy pamiętasz jak długo trwało rozpoznanie ofiar wypadku Casy? Tam działali Polacy…

Coraz więcej państw na świecie przyjmuje prawne decyzje o zakazie rozpoznawania ofiar przez rodziny – przypisanie tożsamości ofiarom następuje tylko i wyłącznie na podstawie DNA. To niestety trwa dosyć długo i wymaga zastosowania dosyć złożonych badań laboratoryjnych. W przypadku ciał silnie rozczłonkowanych procedura ciągnie się miesiącami a i to nie zawsze można przypisać określony fragment ciała do osoby.

Obarczanie winą kogokolwiek za przypadki z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie jest nieetyczne i niemoralne. Zarówno rodziny, którym przyszło rozpoznawać najbliższych w Moskwie, jak i wszyscy którym przyszło się z tym zmierzyć, zarówno ze strony polskiej jak i rosyjskiej absolutnie nie zasługują na takie zniewagi jakie podają z ust niektórych polityków.

A co się tyczy sprawy nakręcania trotylowej spirali podejrzeń, bo o tym mój wątek, to uważam, że PiS na tym tylko może stracić.

Prokuratura zaś czyni to do czego została powołana. Sama nie wydaje specjalistycznych orzeczeń – od tego są zespoły specjalistów.

Tajna broń Antka też nie wypaliła. Mam na myśli wysłany do USA fragment pasa od fotela z fragmentami bluzki. We wstępnym badaniu ślady TNT stwierdzone zostały na pasie – nie było ich natomiast na bluzce. Postanowili zatem oddać te fragmenty do dalszych badań laboratoryjnych. Jaki będzie ich wynik można się domyślać. Antoni będzie bardzo niezadowolony. Tak czy owak nie będzie to dowodem procesowym.



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

Romuald Szeremietiew o zakupach broni

romualdszeremietiew.salon24.pl/469313,o-zakupach-broni-z-sensem-i-bez-sensu

W dzisiejszej „Rzeczpospolitej” (3.12.2012) zamieszczono informację o perypetiach MON z KTO Rosomak. Okazuje się, że kupiono KTO w dziwny sposób bowiem po dziesięciu latach i wyprodukowaniu ponad 600 pojazdów za około 6 mld PLN Polska nie może ich dalej produkować, ani modernizować. Wiceminister Waldemar Skrzypczak mówi: „Negocjujemy przedłużenie licencji, ale Finowie postawili zaporowe warunki.” Okazuje się bowiem, że „Patria żąda, by wszystkie polskie wynalazki, zastosowane w przyszłości podczas modernizacji i rozwoju transporterów, stały się bezpłatnie jej własnością.” To jest próba kradzieży polskiej własności intelektualnej, czyli zwyczajny bandytyzm. Do tego Finowie wykręcają się od wykonania offsetu: „W świetle podpisanych umów Patria nie zrealizowała zamówień m.in. na zakup części i komponentów w spółkach Bumaru i Huty Stalowa Wola.” Finowie zobowiązali się też do zakupu w Polsce gotowych transporterów za 60 mln euro, ale tego nie zrobili. Teraz zaskarżyli Polskę do arbitrażu w Wiedniu twierdząc, że strona polska nie pozwala im wywiązać się z zobowiązań offsetowych więc oni nie muszą płacić Polsce kar umownych.

W Hucie Stalowa Wola produkujemy haubicę Krab. W 1999 r. MON kupił licencję na produkcję tego działa. Zakup został przeprowadzony w czasach, gdy jako wiceminister obrony odpowiedzialny za techniczną modernizację armii nadzorowałem zespoły dokonujące zakupów. Teraz po dokonaniu całkowitej polonizacji wytwarzamy działo do którego tylko Polska ma wszelkie prawa. W 2000 r. przygotowaliśmy też procedurę zakupu licencji na produkcję transportera opancerzonego. Ówczesny minister obrony Komorowski nie wyraził zgody na rozpoczęcie przetargu. W lipcu 2001 r. media ogłosiły o wykryciu wielkiej afery korupcyjnej w MON – ja byłem podejrzany. Komorowski usunął mnie ze stanowiska i pozwalniał moich współpracowników. Dokumenty przygotowanego już przetargu poszły do kosza. Następnie na stanowisko dyrektora Departamentu Zaopatrywania Sił Zbrojnych MON Komorowski powołał swojego zaufanego niejakiego Pawła Nowaka, pułkownika, awansowanego wkrótce na generała. Jemu zlecił przeprowadzenia zakupu KTO i Nowak transporter kupił. Widzimy jak kupił.

Hassan w zbozu cz. 2

Pamietacie afere zbozowa? Ja to dobrze zapamietalem – pojawia sie ciag dalszy:

pwp.pb.pl/2889088,61679,uciekl-od-saddama-w-polsce-dostal-szlaban

„Niezwykłe rzeczy działy się wokół Al-Zubaidiego, gdy siedział w areszcie. Kwitła wówczas tzw. szorstka przyjaźń między premierem Leszkiem Millerem a prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Media donosiły, że służby szukały haków na Artura Balazsa, byłego ministra rolnictwa, będącego w dobrych relacjach z głową państwa.

— Odwiedzali mnie w areszcie dziwni panowie, którzy obiecywali, że jeśli przypomnę sobie coś o udziale pana Artura Balazsa w tzw. aferze zbożowej, to szybko wyjdę na wolność. A ja tego pana nie znałem i nie miałem z nim żadnych relacji — mówi Hassan Al-Zubaidi. „Bieg wydarzeń świadczy niezbicie, że przedstawiciele ważnych instytucji państwowych zaangażowali się w czynną prowokację wobec mojej osoby” — pisał w 2004 r.

Artur Balazs do marszałka Sejmu, z prośbą o wyjaśnienie sprawy. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nakłaniania przez służby państwowe Hassana Al-Zubaidiego do składania fałszywych zeznań i tworzenia fałszywych dowodów wobec Artura Balazsa. W 2007 r. sąd uznał, że Wiesław Mądrzejowski, w 2003 r. wicedyrektor CBŚ, „przekroczył swoje uprawnienia i polecił podległemu funkcjonariuszowi przeprowadzenie rozmowy z tymczasowo aresztowanym Hassanem Al-Zubaidim na temat jego wiedzy o przestępstwach na polskim rynku rolnym, w tym roli Artura Balazsa”. Proces „grupy Hassana” był na finiszu pod koniec 2011 r. Z powodu choroby sędzi (przewodniczącej składu) praktycznie został wstrzymany. Z nowym przewodniczącym musi zacząć się od nowa.

Zgłoś swój problem

Masz kłopoty z państwowym lub samorządowym urzędem czy instytucją? Czujesz, że jesteś krzywdzony, prokuratura bezpodstawnie Cię oskarża, Twój biznes jest niszczony, a urzędnicy nie dają Ci żyć? Zgłoś się do nas. Zajmiemy się najbardziej kontrowersyjnymi przypadkami. Będziemy je opisywać w „PB” i przedstawiać w Polsacie w programie „Państwo w państwie”. Nie ograniczymy się do jednorazowego nagłośnienia sprawy. Będziemy ją monitorować, naciskać urzędników, polityków i rząd. Nie zostawimy Cię samego. Pisz na adresy: pwp@pb.pl oraz panstwowpanstwie@polsat.com.pl”

to odpowiedzialnosc dziennikarza

Nie zgadzam sie. To byla zreszta sytuacja w przypadku GW, gdy kilka lat temu informatorow ujwanili z takiego wlasnie powodu.

www.wirtualnemedia.pl/print/czy-i-kiedy-dziennikarze-moga-ujawniac-swoich-informatorow-opinie

Publikacja to jest odpowiedzialnosc dziennikarza i to dziennikarz ocenia wiarygodnosc swoich informatorow. Jesli probuja go zmanipulowac, to dziennikarz musi podjac decyzje. Nie powinien jednak ujawniac zrodel, bo przeciez informator zawsze ma jakas tam motywacje, ktora powoduje, ze okreslona informacje podaje, w danej postaci, w danym czasie i danej osobie.

Co do Gmyza, to trotylu nikt na razie nie zdementowal

spieszmy sie kochac premierow, bo tak szybko

odchodza. Choc tu nie zanosi sie wink.

Premier Tusk blisko dwie godziny rozmawiał z samorządowcami i członkami PO w dolnośląskiej siedzibie tej partii na ulicy Oławskiej we Wrocławiu. Przed wyjściem czekali na niego dziennikarze i mieszkańcy.

Chwilę później do witania się z Tuskiem rzuciło się kilkunastu gapiów, którzy stali na Oławskiej. Jedna ze starszych pań wyznała mu: – Panie premierze, kocham pana.

wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,12949160,_Panie_premierze__kocham_pana____uslyszal_Tusk_na.html#ixzz2DjlKbDdb



„Jak wielkie musiało malować się zdziwienie na twarzy premiera Donalda Tuska, gdy odkrył, w jak strasznej zapaści pozostawia mu Polskę poprzedni premier Donald Tusk.” – Krzysztof Feusette

Re: czy Polska moze byc dobrze rządzona ?

POLSKA będzie dobrze rządzona gdy zmienią się święci na ołtarzach,tronach…….B co to za rządy ludzi których jedyną przepustką(kryterium) do sprawowania waadzy jest „chwalebny” życiorys czyli garowanie w aresztach i więzieniach poprzedniego reżimu.



Ach gdyby tak od razu każdy zrozumieć mógł,że lepsza droga bez drogowskazów niż drogowskazy bez dróg(SJ Lec)

Re: bunt dziennikarzy i Ziemkiewicz

– cd..

przeciez to jest niezwykle, ze tylu dziennikarzy nagle bierze i rezygnuje.

Co im do glowy strzelilo? Rewolucjonisci jacys, czy PiSowcy?

Po prostu Mohery, he he he. Najwyrazniej nie pracuja w bankach i nie wiedza gdzie wieje wiart.

cytuje fragmenty obu artykulow w kolejnosci:

” Ziemkiewicz zauważa, że w czasach, gdy redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej” był Paweł Lisicki, sprzedaż i dochody gazety rosły, a spółka Mecom wielokrotnie występowała z propozycją odkupienia od skarbu państwa pozostających w ręku ministra 49 proc. udziałów. Okazało się jednak, że transakcja została zablokowana przez Platformę Obywatelską. Później rząd konsekwentnie odmawiał sprzedaży mniejszościowego pakietu brytyjskiej firmie i wykorzystywał mniejszościowy pakiet do blokowania wszelkich poczynań Mecomu, paraliżowania rozwoju spółki oraz prowadzenia „nieustannej obstrukcji”, domagając się zastąpienia redaktora naczelnego kimś wskazanym przez władzę.

– Te fakty, zasadnicze do zrozumienia, co stało się z „Rzeczpospolitą” i „Uważam Rze” są pomijane w licznych ostatnio artykułach na temat p. Grzegorza Hajdarowicza (np. w tygodniku „Polityka”), gdzie sugeruje się, że wszedł on w posiadanie spólki „Presspublika” bo nie bylo innych chętnych. Ostatecznie zniechęcony Mecom zwinął interesy w Polsce, sprzedając swój pakiet wspomnianemu p. Hajdarowiczowi – jak się niedawno okazało, bliskiemu znajomemu p. Grasia, którego Donald Tusk wybrał na swego bliskiego współpracownika oraz na rzecznika i twarz swego rządu; skądinąd nader symbolicznie, gdyż polityk ów ma na sumieniu stwierdzone przez prokuraturę (i natychmiast umorzone) fałszowanie dokumentów spółki we władzach której zasiadał oraz kłamliwe zeznania, składane pod przysięgą – napisał na Facebooku Ziemkiewicz.

Publicysta podkreśla też, że z informacji ujawnionych przez prasę wynika, że Grzegorz Hajdarowicz zapłacił Anglikom pieniędzmi z kredytu od Leszka Czarneckiego, swego czasu zdemaskowanego przez „Rzeczpospolitą” jako były konfident SB, a udziały od Skarbu Państwa otrzymał na kredyt, którego udzieliło mu przedsiębiorstwo PW Rzeczpospolita, będące formalnym właścicielem udziałów.

– Fakt, że rząd odrzucił ofertę poważnego i wypłacalnego zachodniego koncernu, a przekazał de facto nieodpłatnie „presspublikę” przyjacielowi przyjaciela premiera, który wszystkie dotychczas przejęte tytuły doprowadził do katastrofy, od pierwszej chwili budził komentarze, iż p. Hajdarowiczowi przekazano ostatnią opozycyjną gazetę – wraz z utworzonym w ostatniej chwili przed transakcją, z nieoczekiwanym sukcesem, tygodnikiem „Uważam Rze” – po to, aby je zniszczył, podobnie jak zrobił to z „Przekrojem” i „Sukcesem”. Ostrożnie mówiłem wówczas, że to hipoteza spiskowa, ale, niestety, jedyna pasująca do faktów. Ludzie zatrudnieni przez nowego właściciela do kierowania sprawami „Rzeczpospolitej” doprowadzili ten tytuł do upadku. Po dokonaniu tego dzieła, wydawca zniszczył decyzją o usunięciu z tygodnika jego twórcy i redaktora naczelnego (co było dla niego oczywiste, wraz z głównymi publicystami zespołu) tygodnik „Uważam Rze”, jedyny element jego „imperium medialnego” przynoszący mu zyski – napisał na Facebooku Rafał Ziemkiewicz.

W dalszej części tekstu Ziemkiewicz w mocnych słowach podsumowuje aktualną sytuację panującą na rynku medialnym oraz na scenie politycznej.

– Po raz kolejny postępowanie Hajdarowicza nie daje się zrozumieć ani wyjaśnić w kategoriach biznesowych. Jeżeli ktoś zarzyna kurę znoszącą mu złote jajka, to może to czynić tylko dlatego, że ma za to obiecaną stosowną, zwracającą mu stratę z naddatkiem, gratyfikację. Jaką – nie wiem, ale każdy się domyśla, od kogo. Polską rządzą dziś bezwzględni gangsterzy, którzy nie cofną się przed żadną podłością.”

„Ze współpracy z „Uważam Rze” zrezygnowali już: Rafał A. Ziemkiewicz, Robert Mazurek z Igorem Zalewskim, Bronisław Wildstein, Piotr Gabryel, Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, Krzysztof Feusette, Piotr Gociek, Andrzej Horubała, Jerzy Jachowicz, Igor Janke, Waldemar Łysiak, Maciej Pawlicki, Marek Pyza, Piotr Semka, Piotr Gursztyn, Wiktor Świetlik, Marek Magierowski, Łukasz Adamski, Paweł Burdzy, Łukasz Warzecha, Piotr Zaremba, Piotr Zychowicz i Eryk Mistewicz.”

Dąży do prawdy???

remik.bz napisał:

> Nie kombinuj , bo i tak w końcu prawda ujrzy światło dzienne – wbrew takim „now

> oczesnym Europejczykom” jak Ty.

> Pani Marta dązy do prawdy a nie do kasy -i tyle. Ma rację.

A to stryjek nie podzielił się z nią prawdą?

Ją też oszukuje?



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

Re: Kadi, procesy są płynne…

Ok, masz rację; tu się pomyliłem. Co nie zmienia jednak wymowy moich wpisów. Weszliśmy „w biegu”, przytłoczeni hurraoptymistyczną propagandą w kraju, przy skorumpowanych i „służalczych” elitach (wówczas rządziło millerowskie SLD); do tego przerażeni i przygnieceni rozmiarem chaosu po nieudanych reformach Buzka, z padającą na pysk gosp. po tzw. „drugim Balcerowiczu” (nie/sławne schładzanie gospodarki + AWSowskie rozciąganie wydatków państwa = tzw. dziura Bauca), z przekonaniem, że sami nic nie jesteśmy już w stanie zrobić, że nie dojdzie do żadnej sanacji, a podjęta próba jakiejkolwiek ambitniejszej reformy tylko pogłębia chaos i biedę. Doskonale pamiętam tamten czas, rozczarowanie AWS-UW (protoPOPiS, hehe), nieudaną prywatyzacją, brakiem reprywatyzacji, i padającymi firmami, jedną po drugiej, z masowymi zwolnieniami. Wówczas to wiatru w żagle dostały dwa antysystemowe, populistyczne ugrupowania pol. – Samoobrona i LPR, dostając się do Sejmu… Wielu moich rówieśników wówczas tak myślało; że tu już za ich życia nic się nie zmieni, iż jedyną szansą jest akcesja do UE i unijne fundusze, co być może da nam jakiegoś kopa, lub… emigracja „na Wyspy”…

PS. Euro do obiegu powszechnego przyjęto od 1 stycznia 2002, a do akcesji RP do UE doszło 1 maja 2004. Dwa i pół rokuwink Oczywiście, od połowy lat 80tych funkcjonowało rozliczeniowe ECU, a o przyjęciu euro do obiegu zdecydowano w latach 90tych, w ramach Traktatu z Maastricht, jednak do końca nic nie było pewne. A zgrzytać zaczęło dopiero po kilku, kilkunastu miesiącach, gdy wprowadzenie euro nakręciło spiralę podwyżek cen codziennych produktów i usług, z czasem drożyznę, i skrytą inflację; te głosy również przez mainstrem były zagłuszane, a następnie bagatelizowane.

Re: Wzrost produktywności a ceny

> > Chleb czerstwy to nie jest ten sam towar, co świeży

> No… Jest „drugiej świeżości”. A tak na serio, to jest to nie ten sam towar ty

> lko wtedy gdy mamy sposobność przyrównać go do bochenka prosto z pieca. W elekt

> ronice masz to samo kryterium świeżości – Commodore64 jest tak samo dobry jak s

> uchary ze spiżarni. smile

Trochę nudne jest tłumaczenie oczywistych oczywistości, więc robię to po raz ostatni. Czerstwy chleb jest obiektywnie inny od świeżego. Można zrobić analizę fizyko-chemiczną, żeby to wykazać. Czerstwy chleb jest oczywiście jadalny i być może preferencje do świeżego są kulturowe, ale co do zepsutej ryby, to już nie. Miliony lat ewolucji już o to zadbały.

Jeśli upierasz się, że zepsuta żywność jest mniej warta tylko w porównaniu ze świeżą, to jeśli będziesz miał dzieci, to od małego karm je jedzeniem ze śmietnika. Jeśli masz rację, to tak się przyzwyczają, że nie będę w ogóle musiały kupować świeżej żywności. Wystarczą zgniłe resztki. To będą dla nich ogromne oszczędności.



Jak zmieniła się liczba ogłoszeń na rynku pierwotnym?

licznikmieszkan.atspace.com