Regulamin forum

1. POSTY ROZPOCZYNAJACE WATEK MAJA MIEC TRESC. Odstepstwo od tej reguly

powoduje usuniecie watku. Dla osob majacych problemy jezykowe i

interpretacyjne – przyklad: post zawiera link i nic wiecej. W takim wypadku, chocby

link zawieral cuda gospodarczo-polityczne, calosc usuwam.

2. Posty zaczynajace watek maja spelniac przynajmniej elementarne zasady

dziennikarstwa, wstep, teza, wyjasnienie, konkluzja. Najlepiej tez tresc

tematu odniesc do tezy wiodacej postu.

3. Ostateczna decyzja, czy taki post wywalic nalezy do adminow. Adminami sa:

przycinek.usa; glupi_jasio; damkon.

4. Posty nie moga miec formy ublizajacej komukolwiek. Jezeli w postach znajda

sie wyzwiska, post jest usuwany. Jesli dana osoba piszaca takie posty bedzie

nam sprawiac klopot piszac takie posty czesto, to zostanie wpisana na liste

banow. Admini moga indywidualnie decydowac o tym kogo zabanowac. Admini

zwracaja szczegolna uwage na wypowiedzi majace charakter antypolski. Takie

wypowiedzi sa niedopuszczalne i autorzy takich wypowiedzi moga sie liczyc z

banem i usunieciem postu.

5. Jesli ktos ma watpliwosc co do jakiejs konkretnej wypowiedzi, to zamiesci

link do niej tutaj, pod regulaminem, wtedy admini zadecyduja, czy post usunac.

Po tej decyzji, posty notyfikujace tez beda usuwane dla czytelnosci.

6. Jesli ktos bedzie miec do mnie pretensje, ze nie przeszukuje nalezycie

Internetu w celu wyszukania postow kwalifikujacych sie do usuniecia, to jego

posty tez beda usuniete. Jesli ktos wymaga ode mnie „szukania” czegos w watku

utworzonym przez inna osobe to znaczy ze albo robi to zlosliwie, albo jest

zbyt leniwy, aby samemu dac link, albo daje mnie do zrozumienia, ze ja jestem

malo pracowity. We wszystkich tych przypadkach taki komentarz bedzie od tej

pory usuwany.

7. Admini maja prawo usuwac komentarze wedlug swojego uznania i jesli usuwaja,

to znaczy ze maja powod. Tutaj jest miejsce, aby o to pytac, admini jednak nie

sa zobligowani do odpowiedzi a pytanie moze zostac usuniete. Innymi slowy pod

tym postem mozna pytac, ale nie nalezy oczekiwac ani odpowiedzi ani tego, ze

te pytania beda tutaj wisiec wiecznie.

8. Zycze Panstwu mile spedzonego czasu na forum i kulturalnych dyskusji, mam

nadzieje, ze rozumiecie Panstwo nasze motywy dzialania wynikajace z ograniczen

czasowych i oczywiscie staran o utrzymanie wysokiego poziomu dyskusji.

My historycy!

Z moskiewskiego nadania i dla sutej posadki wypełniający wszystkie prowokacje moskiewskie wiemy z dostarczonych nam dokumentów et cet., et cet.

Pan Żaryn może wypowiadać się we własnym li tylko imieniu…

Trzeba być kompletnym kretynem aby takie zarzuty formułować. Gdyby było tak jak twierdzi, to pisał by swoje historyczne dyrdymały patykiem na syberyjskim śniegu a ty swoje posty cyrylicą!

Qźva! Ma rację Jaruzelski – pisząc ręką Hołdysa: „Z niesmakiem patrzę na tych, którzy dziś udają nowo narodzonych, i także tych pogromców komuny, którzy wtedy siedzieli jak myszy za piecem. Albo bawili się w piaskownicy, bo mieli kilka latek lub ich w ogóle nie było. Ale dziś wiedzą, gdzie stoją konfitury.”

Mam to samo!

Miałem prawie siedem lat!

Wieczorem, jak zwykle rodzice zagonili mnie o ósmej do łóżka.

Obudziły mnie podniesione głosy i płacz matki. I wypowiadane przez łzy słowa: „Wiedziałam, że się to tak skończy”.

Gdy wybiegłem z pokoju z przerażeniem ujrzałem milicjantów wywalających na podłogę wszystko z szaf i szafek…

Nie znaleźli tej maszynki zawsze śmierdzącej denaturatem, która tak mi się podobała. Nawet czasem tata pozwalał mi pokręcić korbką.

Dziś wiem, że była to jego głupota i moja dziecięca naiwność – chwaliłem się kolegom, że takie coś mamy w domu!

Nie wiedziałem tylko, że od ponad tygodnia urządzenie to zmieniło lokalizację…

Ojca wyprowadzono z domu a mama cały czas płakała.

Rano zamiast teleranka przemawiał Jaruzelski a mama kazała mi się modlić, żeby taty nie wywieźli na Sybir (jak mojej babci w czasie wojny)… A najgorsze w tym wszystkim było, że tata nie włożył czapki uszanki…

Wrócił do domu po pod koniec lata. Nie chciał ze mną rozmawiać gdzie był i co robił – „jak będziesz duży to porozmawiamy” – a ja byłem i tak największy w swojej grupie!

Po kolejnych dwóch miesiącach wrócił „wujek”, którego lubiłem bo zawsze miał w kieszeni cukierki lub lizaka – długo z moim tatą rozmawiali zamknięci w kuchni. Mama tylko prosiła tatę aby nie zapominał o mnie…

Ale to już nigdy nie był ten sam tata co wcześniej.

A ja usłyszałem wiele gorzkich słów przeciwko Jaruzelskiemu ale również przeciwko jego kolegom z „S”, którzy nie pomogli mu odzyskać pracy (był mechanikiem maszyn biurowych i kochał te wszystkie śrubki i sprężynki).

Po „okrągłym stole” był w Gdańsku u Wałęsy. Wrócił zły i markotny i powiedział do mamy, że oni nic nie zrozumieli…

Coraz częściej słyszałem słowa krytyki pod adresem nowych władców, którzy, jego zdaniem, wykorzystali zwykłych ludzi aby dorwać się do władzy…

Zmarł na zawał w wieku 49 lat. W ostatnim roku swojego życia, podczas świąteczne kolacji powiedział, że gdyby wiedział wówczas jak rozwinie się sytuacja nigdy by do tej bandy nie wstąpił i że Polska o którą starał się walczyć jest uparcie niszczona przez partykularyzmy nowych władców.

Najbardziej zdziwiło mnie jednak, gdy stwierdził, że Jaruzelski jednak miał rację i uratował Polskę przed wojną polsko – polską…

Niestety – nie uratował Tato! Nie miałeś racji – on tylko wojnę odroczył…

Dzięki jotesie za ten wątek!

on tego nie powiedział; Dorotko, manipulujesz;-)

Dorotko, kręcisz…

Otóż wystąpił, i ośmieszył prokuratorów wojskowych, zwłaszcza kłamczuszka Szeląga. Zaraz im miny zrzedły i zaczęli się tłumaczyć, iż oni tak naprawdę niczego nie wiedzą, nie ingerują w śledztwo, nie znają szczegółów, i odsyłają do prokuratorów-referentów i biegłych, hehe… Tak fatalnie wypadli, że aż Kalisz spanikował i na chama, szybko urwał posiedzenie komisji.

Bokszczanin natomiast wypowiedział się bardzo profesjonalnie i merytorycznie. Skompromitował oficerów-prokuratorów. Zaproszeniem go Macierewicz załatwił i prokuraturę, i Kalisza, i media.

Szeląg dalej paplał o kiełbasie i pastach do butów i zębów, na co Bokszczanin, iż ich urządzenie jest tak wysoce kalibracyjne, iż można ustawić w nim blokadę wykrywania azotanu amonu i potasy, hehe.

Aby tego było mało, i następnego dnia i Bokszczanin na własnej konf. pras., i jako gość u Morozowskiego, na żywo przeprowadził tego typu badania. I ich MO2O ignorował wędliny, pasty i inne rzeczy.

Odnośnie wiary i niewiary, to powiedział, iż to nie jest kwestia wiary; bo on tylko wierzy w Boga. To jest kwestia RZETELNYCH, UCZCIWYCH BADAŃ!

I to właśnie różni normalnych ludzi od lemingów; normalni oczekują, wręcz już żądają badań, a lemingi wierzą w Tuska, Putina i „rozmowę braci” vel „ląduj dziadu!”…

prokurator prywatnie dzwoni do Gmyza i przeprasza

„Media zgodnie przemilczają to, co się stało wczoraj. Przejrzałem sobie rano tzw. wiodące portale i okazuje się, że informacja o wczorajszym posiedzeniu jest gdzieś na dole albo w ogóle zniknęła. Prokuratorzy nie mają powodów, aby czuć presji opinii publicznej. Zadzwonił do mnie pewien znajomy prokurator i powiedział, że jest mu wstyd za środowisko w którym pracuje. Odpowiedziałem, żeby się nie martwił, bo jestem dziennikarzem.” – mówi w wywiadzie Cezary Gmyz

naszeblogi.pl/34662-wstajesz-i-wiesz-brak-trotylu-kaczynski-i-kaczmarek

Szanowna Etto!

Masz całkowitą rację! Już mnie całkiem pogięło od obserwowania tego co się dzieje na polskiej scenie polity… ups… cyrkowej!

Moje osobiste zderzenia z polityką zaczęły się w marcu 1968 roku – ledwie rozpocząłem studia a już je zakończyłem w „kamaszach”. Byłem młody i energiczny – chciałem zmian na lepsze…

W grudniu 1970 roku miałem swoją ścieżkę zdrowia – na szczęście po dwóch tygodniach mogłem wrócić do pracy. Mam swój ogląd tego co wówczas się dokonało ale i tego co zostało zaprzepaszczone.

Grudzień 1981 nie ekscytował mnie szczególnie – miałem żonę w ostatnim miesiącu ciąży i dwójkę dzieci już narodzonych. Musiałem zrobić wszystko aby im zagwarantować codzienną porcję pokarmu. Jaki on był sama wiesz! Masło na książeczkę zdrowia dziecka, ocet na półkach a za mięsem kolejki stały po dwa dni. Nie mogłem sobie na to pozwolić. Jedyny mój wówczas „bohaterski czyn” to przewiezienie ze wsi (od wuja mojego kolegi) połówki świniaka, poszatkowanego aby w szmacianych siatkach się mieścił, autobusem pod okiem uzbrojonego wojska na rogatkach miasta – „czujnie” sprawdzającego pasażerów. Na szczęście bardziej ich interesowały dokumenty niż moje siatki…

I wiesz co? Jakoś tak się złożyło, że serdecznie dziękowałem żołnierzom z posterunku przy koksowniku za to, że w środku nocy (policyjnej) odwieźli mnie z rodzącą żoną do szpitala i czekali aby odwieźć mnie do domu. Byli naprawdę mili, choć w pierwszym momencie gdy do nich biegłem stali z bronią gotową do strzału.

Kilka dni później, kiedy rankiem dymałem na piechotkę do pracy – jeden z nich zatrzymał mnie z pytaniem co się urodziło. Takim zwykłym, ludzkim pytaniem.

A czy generała wsadzać do pierdla niech osądzi sąd i historia. Ja mam mu jedynie za złe przyłączenie się do czystek 1968 roku. Kilku moich dobrych znajomych musiało niestety opuścić Polskę. Do dziś nie wiem czy byli żydami – z jednym z nich przystępowałem do pierwszej komunii…



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

znieczulica spoleczna

znieczulica ogarnela forumowiczow. To + rozowe okulary na oczy wyborcow platformy uniemozliwia jakikolwiek dialog. PO jest po prostu swietne i koniec. Niewazne afery, przestepstwa, bandytyzm – oni sa po prostu wyjatkowi.

W sprawie ABW jest osobny watek. Tutaj:

forum.gazeta.pl/forum/w,17007,140855355,140855355,Polska_panstwo_policyjne.html

A tu kolejny kwiatek – o oszukiwaniu w komisji:

www.naszdziennik.pl/polska-kraj/16851,tak-oszukuje-platforma.html

„Senator Platformy Obywatelskiej Jan Rulewski rezygnuje z pracy w senackiej Komisji Rodziny i Polityki Społecznej.” […]

„Czarę goryczy przelało zachowanie jego partyjnego kolegi, przewodniczącego komisji Mieczysława Augustyna, a konkretnie sposób procedowania nad projektem nowelizacji ustawy o świadczeniach rodzinnych. Miał tak manipulować czasem i przebiegiem obrad, aby uniemożliwić senatorom zgłaszanie poprawek.”

„W trakcie debaty nad tym projektem pominięto też konsultacje ze środowiskami niepełnosprawnych. „Wręcz okłamano nas, że rzekomo on [Augustyn – red.] uzyskał od nich zgodę na dalsze prowadzenie projektu. Przed chwilą to sprawdziłem. Ci ludzie protestują i jasno mówią, że nikt z nimi niczego nie konsultował” – relacjonuje Rulewski.”

Ten Rulewski to jest niezly PiSowiec, moher jeden.

Jeden porządny?

Waldemar Pawlak nigdy nie był moim idolem. Cały czas uważam go za jednego z większych szkodników Polski. Od czasu bezprawnego przechwycenia przez sowieckie Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (kto dzisiaj pamięta tę nazwę?, media milczą jak zaklęte) nazwy Polskie Stronnictwo Ludowe. Ten człowiek bezwarunkowo służył i nadal służy Moskwie. Nie przeszkadza mi to jednak stwierdzić, że zachował się jak na polityka przystało. Przegrał demokratyczne wybory – odchodzi z rządu. Nie oznacza to jednak, że nie zamierza wrócić do władzy. To leży w jego sowieckiej naturze, nie raz już tak robił.

Tak czy inaczej zachował się dokładnie odwrotnie niż nasze Słoneczko Peru. Ten aby utrzymać się przy władzy stosuje najbardziej ohydne metody.

bardzo ciekawe – o zdjeciach satelitarnych

niezalezna.pl/34868-tajemnica-zdjec-satelitarnych-ze-smolenska

– Kupiliśmy i przeanalizowaliśmy zdjęcia z okresu bezpośrednio poprzedzającego katastrofę smoleńską oraz z dni, które nastąpiły po niej. Najważniejsze fotografie pochodzą z 5, 9, 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. – mówi prof. Cieszewski.

– Intrygujący jest dla mnie fakt, że wcześniejsze zdjęcia satelitarne wysokiej rozdzielczości (tzn. 50 cm) znad lotniska w Smoleńsku pochodzą dopiero z 2007 r. Przez pięć lat żadnych takich fotografii nie wykonywano w tym miejscu, po czym nagle 5 i 9 kwietnia, a potem 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. zdjęcia zaczęły pojawiać się jedno po drugim – dodaje.

Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że – jak mówi naukowiec – zamówienie wykonania fotografii satelitarnej danego miejsca, tzw. satellite tasking, musi być dokonane 2 do 4 tygodni przed zrobieniem zdjęcia (satelita musi przemieścić się w żądane miejsce i dopasować się do harmonogramu innych klientów, co zajmuje sporo czasu). Jeśli ktoś zlecał więc wykonanie fotografii satelitarnych lotniska w Smoleńsku między 5 a 14 kwietnia 2010 r., to albo wiedział, że coś się tam stanie, albo mamy do czynienia z zadziwiającym przypadkiem. Istnieje co prawda teoretyczna możliwość, że ktoś o wyjątkowych wpływach finansowych lub politycznych, nie zważając na istniejące harmonogramy, skierował satelity nad obszar Smoleńska już po katastrofie (aby np. zrobić zdjęcia szczątków samolotu); podkreślmy jednak, że pierwsze zdjęcia satelitarne pochodzą z 5 kwietnia 2010 r., a zatem zostały wykonane już pięć dni przed tragedią.

Prawdopodobnie wszystkie fotografie, łącznie z tymi niedostępnymi komercyjnie, zostały przekazane po katastrofie smoleńskiej polskim służbom. Niestety, ten jeden z najważniejszych dowodów w sprawie tragedii smoleńskiej zaginął w którejś z podległych premierowi instytucji. Wzajemnie oskarżają się one o ukrywanie materiałów otrzymanych z USA, w tym zdjęć satelitarnych. Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i MSW oświadczyły, że przekazały je na czas prokuraturze, a prokuratura twierdzi, że ich… nie dostała.

29 lipca 2011 r. nieżyjący już gen. Sławomir Petelicki powiedział: „Amerykanie mają klatkę po klatce to, co się stało. Mają wszystkie rozmowy i znają prawdę. Dzisiaj sami dziwią się, dlaczego Polska nie zwraca się do USA o pomoc, a jak zwraca się prokurator, to zostaje natychmiast zawieszony. Raport NATO byłby miażdżący dla tego premiera i rządu, który musiałby się od razu podać do dymisji”.

Smoleńskie manipulacje

Nagła aktywność czy raczej nadaktywność satelitów teledetekcyjnych (wykonujących zdjęcia) w kwietniu 2010 r. nad Smoleńskiem to niejedyna zagadkowa sprawa związana z analizą fotografii satelitarnych.

– Wiele wskazuje na to – mówi „GP” prof. Chris Cieszewski – że na miejscu katastrofy, w ciągu kilku dni po tragedii, dokonywano wielu manipulacji.

Najbardziej uderzające jest przesunięcie lewego statecznika samolotu o 50 m w kierunku centrum miejsca katastrofy, widoczne przy porównaniu zdjęć z 11 i 12 kwietnia 2010 r. W jakim celu tego dokonano? Nie wiadomo. Pewne jest za to, że w raporcie MAK pozycję statecznika określono według miejsca, w którym znalazł się on już po przeniesieniu.

Prof. Cieszewski dokonał szczegółowej analizy porównawczej wysokorozdzielczych fotografii satelitarnych z 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. Okazało się, że poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło co najmniej siedem innych fragmentów samolotu, które były przemieszczane i być może grupowane w różnych miejscach terenu katastrofy.

Kolejna niewyjaśniona sprawa to brak na zdjęciach maszyn, które przez wiele dni po katastrofie były obecne na jej terenie niemal cały czas (wiemy to z relacji oraz ze zdjęć i filmów wykonanych na ziemi). – Były tam wielkie maszyny, spychacze, koparki, dźwigi, które bardzo łatwo byłoby zidentyfikować na zdjęciach satelitarnych. Tymczasem na żadnej z dostępnych fotografii wykonanych przez satelity tych maszyn nie widać. To może sugerować, że ktoś wiedział, kiedy te zdjęcia będą robione – mówi prof. Chris Cieszewski.

Naukowca zastanawia również to, że zdjęcia satelitarne wykonane niedługo przed katastrofą smoleńską obarczone są pewnymi trudno wytłumaczalnymi defektami. Fotografia z 5 kwietnia 2010 r. wykonana została pod bardzo dużym kątem, co sprawia, że jest trudna do zanalizowania. Z kolei zdjęcie z 9 kwietnia 2010 r. pomija dziwnym trafem część lotniska, przy której rozbił się polski Tu-154.

Zapytaliśmy prof. Cieszewskiego, czy jest możliwe, że zdjęcia zostały wykonane także 10 kwietnia 2010 r. lub nawet w samym momencie katastrofy i że są one jedynie w dyspozycji zachodnich agencji rządowych. – Oczywiście, że jest to możliwe – odpowiada prof. Chris Cieszewski, dodając jednak, że jeśli faktycznie w chwili tragedii panowała tak duża mgła (prawdziwa lub sztuczna), jak wynika z relacji świadków, to sam przebieg katastrofy nie mógł zostać uwidoczniony na fotografii satelitarnej.

Niczego sobie nie zawłaszczam…

Moje „bohaterstwo” z grudnia 1970 – z perspektywy lat było zwykłą głupotą. Porwały mnie słuszne idee, uwierzyłem starszym, że:

„Zapomnieli możni, że z ludu pochodzą.

Zagarnęli władzę i ludowi szkodzą.

Trują, wyzyskują i wciąż obiecują…

Hej kolęda, kolęda!
(słowa „kolędy” z grudnia 1970)


A później zadziałała „psychologia tłumu” – tak jak teraz i prysły nagle słuszne idee – rozbijanie sklepów i grabież nie miała z nimi wiele wspólnego!

I choć osobiście nie wybiłem ani jednej szyby, nie zabrałem ani jednego „ortalionu” a jedynie fotografowałem – edukacyjna ścieżka zdrowia wyprostowała mi poglądy.

Nie to, że nie chciałem zmian – samą metodę dążenia do nich, sprofanowaną przez zwykłych rabusi, uznałem za nieskuteczną i nie godną człowieka na jakiego starała się mnie wychować Matka!

Po 11 latach widziałem na własne oczy „bohaterów” od niszczenia dobra wspólnego jak pod zupełnie innymi sztandarami „bohatersko” wystawiali swoje „rany” na widok kolejnych, młodych i chętnych do zawłaszczenia mojej Ojczyzny.

Byli tacy sami jak ci teraz, dużo patetycznych i wzniosłych słów i szybciutko za plecy tych smarkaczy, których wystawiali na pały a nawet kule.

No ale to są opowieści na długie zimowe wieczory.

A „kolędę” podśpiewuje sobie czasem pod nosem. Nie straciła nic a nic ze swojej aktualności – z wyjątkiem tego, że ci co ją ułożyli i śpiewali – po zdobyciu władzy aż się proszą aby te słowa im przypomnieć!



GDY WIEJE WIATR HISTORII, LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM

ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM. (K.I. Gałczyński – 1953)

Zapraszam na – mój blog

Zobacz – fotoforum.gazeta.pl/a/51835.html

Re: Państwo :) zdało egzamin :) :) :)

leny20-4-7 napisał:

> sory Jasiek ale tym razem częściowo mocno generalizujesz!

>

> jak się wsłuchuję w głosy znajomych z PO to częsc z nich to po prostu – TOMASZE

> – bo bardzo twardo stąpa po ziemi i w „cuda” nie wierzą. Potrzebują dowodu, a

> nie samego zestawienie jakiś zbójów pod ścianą w asyście policji z wnioskiem –

> policja chroniła bandytów. Tożsamo jest z Katastrofą Smoleńską. Nie ma dowodów

> czyli nie ma pewności, a zatem nie ma tematu i obowiązuje wersja oficjalna. W t

> ej chwili to piloci zeszli za nisko i nie dali rady wyciągnąc, to „prawica” zre

> krutowała kiboli i nie mogła nad nimi zapanowac. Takie są Fakty ( domyśl się dl

> aczego akurat tak pisane).

>

Leny, mysle, ze dowiesz sie z czasem, ze zycie nie jest sztuka dowodzenia, jest sztuka wyborow.

Wazna jest hierarchia i sila wartosci, konsekwencja. Kto i jak dowiodl formalnie, ze komuna to zlo? Jaki dowod zbrodniczosci komunizmu przeszkodzil brytyjczykom uhonorowac Stalina honorami?

> Jeśli nawet Ty tak potrafisz spłycić to czego ja oczekuję od Twoich adwersarzy?

Mylisz splycanie z wyostrzaniem. Jak ktos nie widzi rzeczy ostro, to musi rozmywac kontury. Jak chcesz sie wszystkim podobac to znaczy, ze jeszcze nie rozumiesz, co to jest kregoslup.

Jak na to forum, naprawde nie splycam, jedynie wyostrzam, zmuszam do refleksji i wyborow.

> Wyborcy PO to w większości bardzo spoko ziomale i ziomalki. Moi znajomi wracal

> i z Marszu Prezydenckiego, zobaczyli mnie na pasach, zatrzymali auto, pogadali,

> życzyli aby nic mi się na stało na MArszu Niepodległości…kibole, zakładnicy?

> Akurat w/w to sybaryci i hedoniścismile ale mam i innych jakby coś.

No wlasnie smile

Ale mam i innych, jakby cos wink

Oni, na pewno tez.

To ile warte sa te znajomosci?

>PiSiaki znowu ( aby zawęźic dyskusję tylko do tych dwóch quasi prawicowych ugrupowań) też ucieleśnieniem wszelakich cnót sam wiesz, że nie są.

Leny, policja robi prowokacje i strzela do ludzi. 50 tysiecy osob, w 99,5% normalnych, swietnych obywateli ponosi koszta, ryzyko, by stanac po stronie jakiejs idei, ktora to panstwo usiluje zgnoic. Rozumiesz chociaz o jaka idee idzie i dlaczego ci ludzie poswiecaja czas, ryzykuja zdrowie, klopoty, obrazenia?

>PJNki ( że tak brzydko zabrz

> mi) dali się wykolegowac temu czy tej i co mam zerwac z nimi kontakty bo zdracj

> cy/krety albo naiwniaki? itp, itd…

>

PJNki to ci od poslanki PO, Kluzik-Rostkowskiej? wink Nie znam nikogo tak glupiego, co by sie nabral na to przedsiewziecie, nie moge sie wypowiadac wink

> Jasiek masz moją ( i kilku osób ktorych bardzo cenię) sympatię za wiedzę, ogład

> ę i kulturę. Mógłbyś czasem tak odpowiedziec aby sie zafajdali jeden z drugim,

> a trzymasz linię. Nie zniżaj poziomu, proszę. Czas wskaże, które z poglądów był

> y prawdziwe nie ma co się spieszyc, to nei pchły, a ludzie.

>

Milo mi bardzo, ze mnie tak chwalisz, ale ja sobie najbardziej cenie tzw. jaja. Inaczej mowiac, z cala sympatia dla Ciebie, nie wiem, czy nie pochopnie sie bierzesz za wyznaczanie poziomu i przywracanie do pionu. Delikatnie pozdrawiam smile

Re: Państwo :) zdało egzamin :) :) :)

sory Jasiek ale tym razem częściowo mocno generalizujesz!

jak się wsłuchuję w głosy znajomych z PO to częsc z nich to po prostu – TOMASZE – bo bardzo twardo stąpa po ziemi i w „cuda” nie wierzą. Potrzebują dowodu, a nie samego zestawienie jakiś zbójów pod ścianą w asyście policji z wnioskiem – policja chroniła bandytów. Tożsamo jest z Katastrofą Smoleńską. Nie ma dowodów czyli nie ma pewności, a zatem nie ma tematu i obowiązuje wersja oficjalna. W tej chwili to piloci zeszli za nisko i nie dali rady wyciągnąc, to „prawica” zrekrutowała kiboli i nie mogła nad nimi zapanowac. Takie są Fakty ( domyśl się dlaczego akurat tak pisane).

Jeśli nawet Ty tak potrafisz spłycić to czego ja oczekuję od Twoich adwersarzy? Wyborcy PO to w większości bardzo spoko ziomale i ziomalki. Moi znajomi wracali z Marszu Prezydenckiego, zobaczyli mnie na pasach, zatrzymali auto, pogadali, życzyli aby nic mi się na stało na MArszu Niepodległości…kibole, zakładnicy? Akurat w/w to sybaryci i hedoniścismile ale mam i innych jakby coś. PiSiaki znowu ( aby zawęźic dyskusję tylko do tych dwóch quasi prawicowych ugrupowań) też ucieleśnieniem wszelakich cnót sam wiesz, że nie są. PJNki ( że tak brzydko zabrzmi) dali się wykolegowac temu czy tej i co mam zerwac z nimi kontakty bo zdracjcy/krety albo naiwniaki? itp, itd…

Jasiek masz moją ( i kilku osób ktorych bardzo cenię) sympatię za wiedzę, ogładę i kulturę. Mógłbyś czasem tak odpowiedziec aby sie zafajdali jeden z drugim, a trzymasz linię. Nie zniżaj poziomu, proszę. Czas wskaże, które z poglądów były prawdziwe nie ma co się spieszyc, to nei pchły, a ludzie.

cześć!

czy mozna pomylic TNT z kosmetykami

w ponizszym artykule pisze, ze nie jest to prawdopodobne:

30-06.salon24.pl/461642,czy-mozna-pomylic-tnt-z-kosmetykiem

144.206.159.178/FT/1000/35105/601411.pdf

Mozna inaczej powiedziec:

Pomylka jest nieprawdopodobna.

Albo inaczej:

To jest prawie niemozliwe, aby ten aparat sie pomylil.

I jeszcze inaczej:

Przy pomiarach przeprowadzonych ponad 100 razy jest to ZUPELNIE NIEMOZLIWE.

Czyli powracamy do punktu wyjscia.

Byl wybuch.

Czy sie to komus podoba, czy tez nie.