Gangrena koalicji

Jedno definitywnie skończyło się w ciągu ostatniego roku – pozytywny odbiór u większości ludzi koalicji POPSL. Z ogólnie znanych powodów, których nawet nie warto wyliczać. Skończył sie również pozytywny image Tuska, prawda o gdańskim bubku i jego kolesiach wylazła brutalnie na wierzch. Ja to nazywam gdańską kamarylą, ludzi takich jak JK Bielecki , Arabski, Nowak i im podobnych.

Gangrena zaatakowała obydwie nogi koalicji, pawlakową i tuskową. Gdyby się solidnie zastanowić nad możliwością politycznego manewru dla Tuska w celu odzyskania elementarnago zaufania wyborców, to jest on doprawdy niewielki, ale jedyny z szansami na powodzenie.

Moim skromnym zdaniem to Tusk powinien wcześniej odstawić PSL niż oni zdradzą platfusów. To primo. Następnie wejść w spółkę z Palikotem i Millerem co da tej koalicji blisko 280 szabel w sejmie. Uzgodnić z nimi niezbędny zakres reform. To secundo.

Będzie musiał poudawać, że walczy z nepotyzmem platfusów i pazernością ich biurokracji. Będzie musiał odnowić stosunki z partią, myślę tutaj głównie o przywróceniu Schetyny do roli karbowego. Zmarginalizować, albo pozbyć się całkowicie wewnętrznej opozycji, czyli Gowina i jego paru wyznawców. Schetyna to błyskawicznie załatwi.

W przeciwnym razie gangrena będzie postępować wolniej lub szybciej. Aż dotrze do genitaliów. I wtedy – bye, bye platfusy, przechodzimy do historii jeszcze jednej partii polskiej z głupim szefem. Jak AWS z Krzaklewskim, czy SLD z Millerem.