Re: Co sie zmienilo?

> Krótko – dla Grecji opuszczenie strefy euro jest jedynym wyjściem zapewniającym

> przywrócenie konkurencyjności gospodarce. Oni muszą się zdewaluować.

> Czy inne kraje peryferyjne też powinny opuścić eurozonę – tutaj można dyskutowa

> ć. Grecja na pewno.

To w takim razie polecam:

forum.gazeta.pl/forum/w,17007,137670692,137670692,Konkurencyjnosc_PIGS.html

albo bezposrednio:

www.voxeu.org/article/tradable-sectors-eurozone-periphery

bo okazuje sie, ze miedzynarodowo wcale tacy niekonkurencyjni nie sa, a tylko, ze zbyt duzo wydaja/wydawali na konsumpcje. Poza tym oprocz wyjscia z uni jest jeszcze cos takiego jak bankructwo i deflacja.

> BTW – jak wygląda kryzys w Hiszpanii okiem „localsa”?

dziwne uczucie, bo ja akurat w tej chwili finansowo stoje niezle i nawet lepiej niz przed kryzysem. A jak powiedzial Ronald Reagan depresja jest dopiero wtedy gdy ty tracisz prace. Tak wiec jesli ja cos odczuwam to raczej, ze rzad lokalny zaczyna oszczedzac, tzn mam wrazenie, ze moja dzielnica jest brudniejsza/sprzatana rzadziej niz pare lat temu. Komunikacja publiczna poszla sporo w gore. Podwyzek VAT mimo ze bylo ich sporo raczej specjalnie nie zauwazylem, bo chyba producenci/sklepy obnizyli marze. W telewizji reklamy weszly w kolejny etap, tzn, jak sie zaczal kryzys poczatkowo byly to reklamy promujace przywiazanie do marki typu – wiemy ze jest ciezej i potrzeba troche wyrzeczen, ale przeciez nie zrezygnujesz z …. teraz jeszcze bardziej spuscily z tonu i juz bardziej leci – ok jest beznadziejnie, ale podaruj sobie odrobine luksusu od czasu do czasu, bo nie mozna przeciez caly czas sie zamartwiac. W budownictwie kryzys, co osobiscie mnie akurat cieszy, bo jeszcze troche poczekam wynajmujac (ceny wynajmu tez spadly) i potem sobie cos kupie taniej w Madrycie. Gdyby nie to ze juz mam mieszkanie w Polsce w ktorym i tak zbyt rzadko bywam, bycmoze kupilbym sobie jakis domek wakacyjny na wybrzezu, bo tam ceny najbardziej spadly.

Tak wiec w sumie troche dziwnie i pewnie nie jestem zbyt reprezentatywny, bo jestem jednym z tych ktorzy na tym kryzysie moga realnie zyskac – wzrost placy przewyzszyl wzrosty podatkow, a ceny zatrzymaly sie badz spadaja, firma w ktorej pracuje generalnie ma sie dobrze tak wiec tez, nie bylo wyrzucania z roboty, a przynajmniej nie w centrali – wrecz przeciwnie, wiec tez nie znam zbyt wielu osob ktore wyladowaly na bruku.

Ludzie troche wku…na rzad ten obecny i poprzedni. Generalnie na klase polityczna i bankierow. Widzialem doskonaly tekst jednego demonstranta z jakiejs manifestacji – „Habeis robado por encima de vuestras posibilidades”, co polemizuje z zarzutami o zyciu na kredyt, bo w wolnym tlumaczeniu oznacza mniej wiecej „Kradliscie ponad stan” smile

I tyle mniej wiecej jak na razie zauwazylem (choc w sumie dopiero miesiac temu wrocilem z Brazylii, wiec nawet nie mialem jeszcze czasu pogadac z wszystkimi znajomymi)



www.e-subversion.eu