Podsumowanie

Wywiązała sie ciekawa dyskusja za którą dziękuje szczególnie nickom calun_torunski i humbak. W dyskusji znalazło sie wiele linków do ciekawych analiz i raportów. Nie wszystkie jeszcze zdązyłam przeczytać.

calun_torunski nie przekonał mnie do brutalnej tezy, ze programy pomocowe w mieszkalnictwie to napychanie kieszeni deweloperom.

Uważam że biznes deweloperski w naszej rzeczywistości prawnej i finansowej jest jednym z najtrudniejszych biznesów i najbardziej ryzykownych.

Programy pomocowe są stosowane w krajach o okrzepłym kapitaliźmie więc widać spełniają swoją rolę jeśli w tych krajach nie istnieje problem mieszkaniowy jako palący problem społeczny.

Program „Rodzina na swoim” to bardzo skromna pomoc ze strony państwa w nabyciu pierwszego mieszkania. W dalszym ciągu twierdzę, ze podatnik nie tylko nic nie tracił na tym programie ale wręcz zyskiwał… i to juz na samej transakcji… w dłuzszej perspektywie także.

Prawdziwe szkody przynoszą złe przepisy regulujące sfere budowlaną i mieszkaniową. Słyszałam o powołaniu komisji kodyfikacyjnej mającej przygotować kodeks inwestycyjno – budowlany. Nie wiem jaki bedzie zakres takiego aktu prawnego.

W sferze mieszkaniowej na pewno wymaga uporządkowania najem, prawo lokatorskie i wlaścicielskie, czy ciągle nie uporządkowane prawo spółdzielcze. Także mieszkalnictwo komunalne nie ma dobrych regulacji prawnych. Zresztą drenowane jest ono wysprzedażą za grosze i to od lat. Jesli gdzieś podatnik traci krocie to własnie w tym sektorze.



A jednak dobrze jest, wszystko jest dobrze. Co? – może nie? Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę! (witkacy)