Echhhh

Nie kasa Leny. Kasa jest tylko nosnikiem wartosci, a nie jej istota (zwlaszcza wazne w epoce pieniadza papierowego i elektronicznego).

Nawet „Gospodarka glupcze!” to nie to samo, co „Kasa glupcze!”

Panstwo, oczywiscie, uzywa kasy, ale opiera sie na pewnym systemie moralnym, prawnym, gospodarczym, swiatopogladowym, wspolnotowym, mentalnym, praktycznym, administracyjnym i… personalnym.

Panstwo winno byc sluzebne wobec wspolnoty obywateli, ale, coraz czesciej, bywa bytem sluzebnym wobec biurokracji i plutokracji – swojej (dla panstw silnych) i obcej (dla panstw slabych).

Polska, niestety, bez watpienia, jest panstwem slabym, glownie dlatego, ze slabe sa glowy, swiadomosc i wola jej obywateli (nie wylaczywszy autora tego tutaj postu).

Kasa jest wazna, bo we wspolczesnym swiecie – bez kasy nie ma mozliwosci dzialania. Ale – coz komu po kasie – bez uczciwych ram obrotu kasa, bez faktycznej swobody obrotu kasa, bez dobrego celu? Bo kasa sama w sobie – nie jest dobrym celem.

Z perspektywy moich uplywajacych lat sadze, ze jesli rozumiec wladze-polityke, jako realizacje ciut glebszego dobra, to, co sie leje oficjalnych propagandowek – to celem dobrej wladzy jest zapewnienie ram suwerennosci, bezpieczenstwa i sprawiedliwosc oraz dobra kooordynacja wyscigu o ROZWOJ i JAKOSC wspolnoty, ktora ta wladza ma reprezentowac.

Tyle tylko, ze, wiadomo doskonale, ze, zwlaszcza przy jednostkach slabszych (glowa, morale) – czyli przy wiekszosci zainteresowanych profesjonalna polityka – wladza polityczna, dosc latwo, ze sluzby staje sie narkotykiem lub narzedziem realizacji interesow plutokracji, majacych skuteczne lewary na rzadzacych politykow.

Dlatego tez, niegdys, chyba Monteskiusz, wymyslil system konkurencji roznych pionow wladzy o reputacje i wplywy u obywateli. Monteskiusz, w czasach jawnych rzadow dobrze poinformowanych elit – pisal o trojpodziale wladzy. Dzis, kiedy rozdania polityczne zaleza od wyborow powszechnych, a rozne piony „struktur demokratycznych” sa tak powiazane roznymi wzajemnymi wiezami, ze trudno je traktowac, jako niezalezne (zwlaszcza w Polsce – z nasza, polska mentalnoscia przeorana, niestety, sowietyzmem), szczegolnie istotna jest rola informacji – i mediow jej przekazu.

To niemal truizm, ze kto musi wladzy patrzyc na rece i informowac o jej degeneracji, nieprzejrzystosci, oszustwach. Powinna to robic „IV – wladza” – czyli dziennkarze. Coz, kiedy to srodowisko okazuje sie byc bardziej zalezne od sponsoringu, niz jakiekolwiek inne…

Oczywiscie, wypelnianie tej dziury po zgnilych mediach prorzadowych, o rozmaitej proweniencji – przez krytycznych internautow wyglada – raczej na nieistotny wentyl, niz na powazne dzialanie. Ale, na szczescie – z ideami to tak prosto nie dziala. Dobre idee sa uporczywie zywotne.

A jedna z takich zywotnych idei jest to, ze wladza wymaga aktywnego nadzoru, bez ktorego sie korumpuje. Druga jest stymulujaca rola konkurencji roznych pionow wladzy.

Obie te idee pieknie sie skladaja w amerykanski system rzadow oparty o „checks and balances” (tez podatny na korupcje, ale mniej, niz inne znane systemy). I ja mysle, ze PiG wyroslo z takiego wlasnie – zdrowego krytycyzmu niezle zorientowanych, a w kazdym razie – niezaleznie myslacych i krytycznie recenzujacych rzeczywistosc – jednostek wobec roznych pionow wladzy.

Jedno, czego mi szkoda, ze ten nasz audyt zarzadzajacych nasza suwerennoscia, sprawiedliwoscia, prawem, kasa – jest taki miekki i slabowity. Za slabo sie staramy.

Pozdrowienia