Bunt na szczytach NEPOTlandu.

Całkiem niespodziewanie dwaj młodzi Nepotyngowie wpowiedzieli posłuszeństwo swoim rodzonym Nepotom i publicznie oświadczyli, że dobra praca jest dla nich niezbędna do życia jak dwa żywioły – woda i powietrze. Co poniekąd wydaje się postawą godną pochwały z uwagi na ich wrodzoną pracowitość i wszelakie uzdolnienia.

A co z tymi co z racji niegodnego urodzenia mają zamknięty dostęp do koryta pełnego nepotycji?

Mam napewno prawo do jednego: by być ciekawym jak to się skończy?



„Czy wiesz, że wiara we własny rozum i dobra pamięć to naprawdę niezastąpiona rzecz? Korzystaj z tego dobra! Wówczas politycy przestaną Was lekceważyć, a w większości zaprzedana im „dziennikarska” banda – tumanić Was”.

banki wydzwaniają do klientów

wyborcza.pl/1,75478,12223597,Banki_dzwonia_do_swoich_klientow__Doplac_do_kredytu.html

Spłacić natychmiast część długu albo zgodzić się na dodatkowe ubezpieczenie – takie ultimatum dostają setki osób spłacających kredyty we frankach. Nawet jeśli nigdy nie zalegały ze spłatą

Pani Małgorzata jest jedną z ponad 700 tys. osób spłacających kredyt hipoteczny we frankach. – Kredyt wzięłam w PKO BP. Duży, bo dom był w całości budowany za kredyt. Ale raty płacę bez opóźnień. Kilka dni temu telefon z banku postawił mnie na równe nogi – opowiada.

Pracownik PKO BP oświadczył, że bank skorygował wartość rynkową jej domu i jest ona zbyt niska w stosunku do pozostałej do spłaty części długu. Zaproponował trzy rozwiązania: dodatkowe zabezpieczenie kredytu, spłatę jego części natychmiast lub ponowną weryfikację zdolności kredytowej pani Małgorzaty.

– Zapytałam, o ile według banku spadła wartość mojej nieruchomości, ale powiedzieli, że to tajemnica. Mam dwa tygodnie na decyzję. Nie wiem, co robić? – mówi załamana czytelniczka.

Jeśli ktoś w 2008 r. wziął 600 tys. zł kredytu we frankach – tyle kosztowało wtedy 70-metrowe mieszkanie w Warszawie – dziś ma do spłaty 900 tys. zł. A jego mieszkanie jest warte już tylko 500-550 tys. zł.

niezłe dymanko !

Re: jaki czyn?

Ten ksiadz wykazał się skrajnym barbarzyństwem, a jeśli w jego zamiarze, nawet ewetualnym było pozbycie się dziecka, to nie mówimy o wstepku lecz o zbrodni!!!!

Re: Co sie zmienilo?

> Krótko – dla Grecji opuszczenie strefy euro jest jedynym wyjściem zapewniającym

> przywrócenie konkurencyjności gospodarce. Oni muszą się zdewaluować.

> Czy inne kraje peryferyjne też powinny opuścić eurozonę – tutaj można dyskutowa

> ć. Grecja na pewno.

To w takim razie polecam:

forum.gazeta.pl/forum/w,17007,137670692,137670692,Konkurencyjnosc_PIGS.html

albo bezposrednio:

www.voxeu.org/article/tradable-sectors-eurozone-periphery

bo okazuje sie, ze miedzynarodowo wcale tacy niekonkurencyjni nie sa, a tylko, ze zbyt duzo wydaja/wydawali na konsumpcje. Poza tym oprocz wyjscia z uni jest jeszcze cos takiego jak bankructwo i deflacja.

> BTW – jak wygląda kryzys w Hiszpanii okiem „localsa”?

dziwne uczucie, bo ja akurat w tej chwili finansowo stoje niezle i nawet lepiej niz przed kryzysem. A jak powiedzial Ronald Reagan depresja jest dopiero wtedy gdy ty tracisz prace. Tak wiec jesli ja cos odczuwam to raczej, ze rzad lokalny zaczyna oszczedzac, tzn mam wrazenie, ze moja dzielnica jest brudniejsza/sprzatana rzadziej niz pare lat temu. Komunikacja publiczna poszla sporo w gore. Podwyzek VAT mimo ze bylo ich sporo raczej specjalnie nie zauwazylem, bo chyba producenci/sklepy obnizyli marze. W telewizji reklamy weszly w kolejny etap, tzn, jak sie zaczal kryzys poczatkowo byly to reklamy promujace przywiazanie do marki typu – wiemy ze jest ciezej i potrzeba troche wyrzeczen, ale przeciez nie zrezygnujesz z …. teraz jeszcze bardziej spuscily z tonu i juz bardziej leci – ok jest beznadziejnie, ale podaruj sobie odrobine luksusu od czasu do czasu, bo nie mozna przeciez caly czas sie zamartwiac. W budownictwie kryzys, co osobiscie mnie akurat cieszy, bo jeszcze troche poczekam wynajmujac (ceny wynajmu tez spadly) i potem sobie cos kupie taniej w Madrycie. Gdyby nie to ze juz mam mieszkanie w Polsce w ktorym i tak zbyt rzadko bywam, bycmoze kupilbym sobie jakis domek wakacyjny na wybrzezu, bo tam ceny najbardziej spadly.

Tak wiec w sumie troche dziwnie i pewnie nie jestem zbyt reprezentatywny, bo jestem jednym z tych ktorzy na tym kryzysie moga realnie zyskac – wzrost placy przewyzszyl wzrosty podatkow, a ceny zatrzymaly sie badz spadaja, firma w ktorej pracuje generalnie ma sie dobrze tak wiec tez, nie bylo wyrzucania z roboty, a przynajmniej nie w centrali – wrecz przeciwnie, wiec tez nie znam zbyt wielu osob ktore wyladowaly na bruku.

Ludzie troche wku…na rzad ten obecny i poprzedni. Generalnie na klase polityczna i bankierow. Widzialem doskonaly tekst jednego demonstranta z jakiejs manifestacji – „Habeis robado por encima de vuestras posibilidades”, co polemizuje z zarzutami o zyciu na kredyt, bo w wolnym tlumaczeniu oznacza mniej wiecej „Kradliscie ponad stan” smile

I tyle mniej wiecej jak na razie zauwazylem (choc w sumie dopiero miesiac temu wrocilem z Brazylii, wiec nawet nie mialem jeszcze czasu pogadac z wszystkimi znajomymi)



www.e-subversion.eu

Re: Dream on

Kadi, a co ma stopa bezrobocia do liczby ludności?

Poza tym – bezrobocie mierzone U3 macie jednak ciutko wyższe niż 4,2%. To 4,2% to jest pewnie jakaś najwęższa możliwa miara.

Po trzecie – U3 (które podaje się najczęściej) to jest w tej chwili jakieś 7-8%. A to jest miara nie uwzględniająca zrezygnowanych – tych, którzy już nie szukają. I nie uwzględnia part-time job. Jakby mierzyć tak, jak się to czyni w Europie, to byłoby te 15%.

Dużo nieścisłości jak na kilka zdań, Jankesie.

Kupicie Piano?

Przed przymiarką do wywalenia tego wątku na forum gospodarka, media czy inne przypadkowe społeczeństwo proszę zważyć, że:

1. Polską scenę polityczną kształtują, choć w marnym na razie stopniu, jej obserwatorzy.

2. Część treści będzie od 1 IX płatna, co oznacza ograniczenie jej dostępności. Obserwatorzy podzielą się na dwie grupy o różnym poziomie dostępu do informacji.

3. Za niecałe dwie dychy miesięcznie można poczuć się elitą. To nie jest tekst promocyjny 😉

Czyli płacący będą (teoretycznie) na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do niepłacących.

Obstawiam, że Piano to eksperyment. Nie podoba mi się jedna rzecz – poprzedzający wprowadzenie płatnych treści drastyczny spadek jakości treści ogólnodostępnych. Jeśli to miała być promocja to kiepska.

Kierunek zmian też nie budzi mojego entuzjazmu, bo w pewnym sensie wprowadza cenzus majątkowy, ale biorąc pod uwagę ewidentny upadek prasy papierowej może być nieunikniony.

Wasze odczucia?



Bo choć nas męczyli i w dupę bili, wzorem nam Dobraczynski, nie zaś Pitigrilli