Uwagi do komentarza W. Gadomskiego pt.: "Prywatne

Uwagi do komentarza W. Gadomskiego: „Prywatne wojny ministra Rostowskiego”

Minister finansów Jacek Rostowski w swoich wypowiedziach i w tekstach przez siebie pisanych zawsze swoich odbiorców informuje, jaki jest stan finansów publicznych oraz co on i rząd robią, aby nie dopuścić do niebezpiecznego wzrostu poziomu zadłużenia państwa. Kiedy po wybuchu kryzysu na rynku kredytów hipotecznych okazało się, że w nowej rzeczywistości gospodarczej, w której z jednej strony nastąpiło przyhamowanie dynamiki wzrostu dochodu a z drugiej równoległy wzrost kosztów obsługi długu, czynnikiem, który w niebezpieczny sposób pchał do przekroczenia dopuszczalnego w Konstytucji RP progu długu wynoszącego 60 proc PKB, była błędnie przeprowadzona reforma emerytalna w 1999 r. Błąd tej reformy polegał na tym, że zbyt duża część emerytalnych składek była odprowadzana do OFE, a zbyt mała zasilała fundusz ZUS, z którego są wypłacane bieżące emerytury. W rezultacie powstał taki niedorzeczny, wprost absurdalny układ, że aby ZUS mogło wypłacać w pełni bieżące emerytury, Skarb Państwa musiał pożyczać od OFE te same środki finansowe, które wcześniej były im przekazywane z ZUS. Ponadto pożyczane od OFE środki finansowe były obciążane kosztami oprocentowania według obowiązującej na rynku stopy procentowej. Wcześniej kuriozalność tego systemu nie była dostrzegana tylko dlatego, że dług państwa, który z tego tytułu narastal, nie był jeszcze zbyt wysoki i dlatego koszty jego obsługi wynikające z naliczanego od tego długu oprocentowania i odprowadzanego do OFE w warunkach występującej wcześniej dobrej koniunktury i wysokiej stopy wzrostu dochodu oraz dobrych wpływów podatkowych, nie zagrażały równowadze finansów publicznych. Sytuacja ta radykalnie odmieniła się po wybuchy kryzysu w 2008 r. Ponieważ odtąd względny udział odprowadzanej do OFE składki był wyższy od stopy wzrostu PKB, udział długu publicznego z tego tytułu w PKB oraz koszty jego obsługi zaczęły błyskawicznie wzrastać. Nic dziwnego, że zarówno minister Rostowski jak i premier Tusk podjęli niezwłoczne starania, aby tę kuriozalną sytuację dla finansów publicznych skorygować i doprowadzić do ustawowego obniżenia poziomu odprowadzanej składki ubezpieczeniowej z 7,3 proc. do 2,3 proc. W dyskusji, jaka rozwinęła się nad rządowym projektem obniżenia wysokości odprowadzanej do OFE składki ubezpieczeniowej, Witold Gadomski stanął w gronie zaciekłych przeciwników tej obniżki. Żaden z tego grona nie potrafił, a może nie chciał wówczas zrozumieć, że w warunkach niskiego wzrostu PKB i wpływów podatkowych dynamika wzrostu długu publicznego nie może kształtować się na wyższym od nich poziomie, bo skutkowałoby to szybkim wzrostem udziału długu w PKB i doprowadziłoby do kryzysu finansów publicznych. Tymczasem wysoki poziom odprowadzanej do OFE składki ubezpieczeniowej, gdyby jej nie obniżono, wymuszałby szybkie narastanie długu publicznego. Traktat z Maastricht ustanowił dopuszczalną barierę deficytu finansów publicznych do 3 proc. PKB. Jednak w warunkach dekoniunktury i ta bariera może okazać się pułapką, albowiem w warunkach dłuższej stagnacji gospodarczej, w której zdaje się pogrążać obecnie Euroland, 3 proc. deficyt budżetowy może po paru latach doprowadzić do wysokiego wzrostu długu publicznego! Witold Gadomski zdaje się tych prawidłowości nadal nie rozumieć. Pokazał to w swym komentarzu pt.: „Prywatna wojna ministra Rostowskiego” („Gazeta Wyborcza” 1.06.2012, s. 28). Uzasadnia to następujący passus z jego komentarza: „Jacek Rostowski doskonale wie (?!), że gdyby budżet nie refundował ZUS-owi składek przekazywanych do OFE, to wydawałby te same pieniądze na inne cele (sic!). Po prostu politycy, wiedząc, że mają kasę do wydania, znaleźliby sposoby, by ją trwonić. Deficyt i dług publiczny byłyby w przybliżeniu takie same jak dzisiaj (?), tyle że znacznie większy byłby dług nieujawniony, jaki państwo ma w stosunku do przyszłych emerytów”. Po pierwsze, „budżet nie refundował ZUS-owi składek przekazywanych do OFE” ze środków stanowiących dochód do budżetu, a z tych, które pożyczał za oprocentowaniem od OFE. Dlatego bzdurne jest twierdzenie Gadomskiego, że politycy mieliby tu jakąkolwiek kasę do wydania, którą mogliby trwonić. Po drugie, wyprowadzając wniosek z niedorzecznego twierdzenia Gadomskiego, można by domniemywać, że dopiero teraz po ograniczeniu wysokości odprowadzanej składki do OFE politycy uzyskali ową dodatkową kasę, którą będą mogli trwonić, a na wypłaty emerytur nadal trzeba będzie w tej samej skali pożyczać środki finansowe i dlatego z tego tytułu dług publiczny powinien nadal narastać w takim samym tempie jak przed obniżeniem składki do OFE. Tymczasem minister Rostowski twierdzi, że „już w tym roku nasz dług zaczyna spadać w relacji do PKB” (zob. Wywiad pt.: „Idziemy podręcznikową drogą” w „Dziennik Gazeta Prawna” 1-3.06.2012, s.m3). W tym miejscu trzeba postawić pytanie: kto tu prowadzi prywatną wojnę? Minister Rostowski czy też Witold Gadomski? Jeśli Witold Gadomski, to jaki ma on osobiście interes w tym, aby w sposób nieuczciwy, wręcz karygodny wprowadzać w błąd niezorientowanych w temacie czytelników, kłamliwie podważać wiarygodność polityki ministra Rostowskiego. Natomiast dla uważnego czytelnika w tytule komentarza jest zawarta oszczercza sugestia, ze minister Rostowski nie działa w interesie publicznym, a kieruje się prywatą! LO