Re: RP to i tak jedyna partia

Moje poważne zastrzeżenia dotyczą wyłącznie sposobu, w jaki publicznie prezentuje i upowszechnia je Janusz Palikot, wyraźnie cierpiący na przerost swego ego. Już o tym wcześniej pisałem

Ale on jest i będzie wizerunkiem tej partii,do czadu aż mu się nie znudzi ta zabawa.

Osobowość J.Palikota,to jedyny powód,który mnie odepchnął od poparcia tej partii w wyborach.

Ja „cuć” mu nie wierzę.



a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/s320x320/550437_376708325699337_100000805172527_925629_784623857_n.jpg

RP to i tak jedyna partia

Wolnomyslicielskich liberałów z poglądami i programem, z którymi mi absolutnie po drodze. Nie trzeba żadnej analizy żeby dowodzić, że na tym kościelnym horyzoncie żadnej innej nie widać. I nie będzie widać.

Moje poważne zastrzeżenia dotyczą wyłącznie sposobu, w jaki publicznie prezentuje i upowszechnia je Janusz Palikot, wyraźnie cierpiący na przerost swego ego. Już o tym wcześniej pisałem.

Tak, że bez względu na okoliczności mają mój i rodziny głos w następnych wyborach. Kwestią ich i Palikota wewnętrzną natomiast jest, czy będzie to dziesięć, czy też ponad trzydzieści procent poparcia.

ten krwawy pucz…

… polegał na tym, że w Sejmie został zgłoszony wniosek o odwołanie rządu, za którym to wnioskiem głosowało więcej posłów niż przeciw. W wyniku takich samych puczów upadali m.in. Hanna Suchocka (na wniosek krwawego puczysty Alojzego Pietrzyka) oraz np. Leszek Miller, którego miejsce zajął znany ludobójca i dyktator Marek Belka.

Podsumowując – nazwanie ciebie cymbałem byłoby wielką obrazą dla tego szlachetnego instrumentu.



Nie kłam sobie, a nikt ci nie skłamie.

Jacek Kaczmarski

Re: Czy prezes zlozy zlozy zyczenia urodzinowe?

ty już złożyłeś,czy dalej chamem jesteś?zacznij od siebie nulu



In vitro powinno być finansowane, ale państwo ma prawo traktować wydatki z budżetu jako swoistą inwestycję, nie w stosunku do wszystkich, tylko w stosunku do tych, gdzie jest szansa, że się urodzą dzieci zdrowe i będą dobrze wychowane, wychowane na dobrych obywateli w przyszłości – powiedział w niedzielę Komorowski.

Re: Gdyby w 2007 przy korycie pozostał PiS – z au

chyba cos Ci się pomyliło. Gdyby u władzy pozostał PiS czyli Jarosław KAczyński Euro było by sukcesem. Autostrady były by już wybudowane wszystike. A tak szykuje sie nam scenariusz grecki.



Jedynym wyjsciem dla Polski jest PiS.

PiS to Polska a Polska to PiS, PiS to Jarosław Kaczyński a Jarosław Kaczyński to PiS.

Dlatego Polska = Jarosław Kaczyński

NIE – dla Polski w UE (Eurokołchozie).

Re: Tusk z nagroda polakozercy Rathenaua

zoil44elwer napisał:

> Dziadzia profesor Władzia(ten którego Niemcy wypuścili z polskiego obozu śmierc

> i) w swojej kolekcji niemieckich (pruskich) „nagród” ma LEPSZE zdobycze.

>

Wielokrotnie na tym forum pisałeś, że twoje dzieci wybrały Niemcy na swoją ojczyznę tak teraz jak i w przyszłości… A przecież Niemcy to kraj, który właśnie wydał na świat i godził się z polityką Bismarcka, Hitlera, czy przedmiotu tego wątku Rathenaua… Wiem, że to bzdura co piszę, ale taką samą bzdurą jest to co piszesz ty i ten zaprzaniec żyjący w Monachium…



Każdy odmawia jakieś polityczne modły. Tylko ołtarze nas różnią.

-Władysław Loranc

www.youtube.com/watch?v=8a5y1oxmrUc

Re: 15 czerwca szczyt UE "Road Map do CO2 reducti

> Zmobilizujmy się i wywierajmy nacisk na władze a

> by pod żadnym pozorem nie godziły się na przyjęcie jakichkolwiek zobowiązań.

Ale dlaczego? Popierajmy to doprowadźmy to do końca, do bankructwa, niech nie będzie niczego. Wtedy może gołe masy przejrzą na oczy i w okłamywanie nikt już nie będzie więcej wierzył (przez pewien czas)

Uwagi do komentarza W. Gadomskiego pt.: "Prywatne

Uwagi do komentarza W. Gadomskiego: „Prywatne wojny ministra Rostowskiego”

Minister finansów Jacek Rostowski w swoich wypowiedziach i w tekstach przez siebie pisanych zawsze swoich odbiorców informuje, jaki jest stan finansów publicznych oraz co on i rząd robią, aby nie dopuścić do niebezpiecznego wzrostu poziomu zadłużenia państwa. Kiedy po wybuchu kryzysu na rynku kredytów hipotecznych okazało się, że w nowej rzeczywistości gospodarczej, w której z jednej strony nastąpiło przyhamowanie dynamiki wzrostu dochodu a z drugiej równoległy wzrost kosztów obsługi długu, czynnikiem, który w niebezpieczny sposób pchał do przekroczenia dopuszczalnego w Konstytucji RP progu długu wynoszącego 60 proc PKB, była błędnie przeprowadzona reforma emerytalna w 1999 r. Błąd tej reformy polegał na tym, że zbyt duża część emerytalnych składek była odprowadzana do OFE, a zbyt mała zasilała fundusz ZUS, z którego są wypłacane bieżące emerytury. W rezultacie powstał taki niedorzeczny, wprost absurdalny układ, że aby ZUS mogło wypłacać w pełni bieżące emerytury, Skarb Państwa musiał pożyczać od OFE te same środki finansowe, które wcześniej były im przekazywane z ZUS. Ponadto pożyczane od OFE środki finansowe były obciążane kosztami oprocentowania według obowiązującej na rynku stopy procentowej. Wcześniej kuriozalność tego systemu nie była dostrzegana tylko dlatego, że dług państwa, który z tego tytułu narastal, nie był jeszcze zbyt wysoki i dlatego koszty jego obsługi wynikające z naliczanego od tego długu oprocentowania i odprowadzanego do OFE w warunkach występującej wcześniej dobrej koniunktury i wysokiej stopy wzrostu dochodu oraz dobrych wpływów podatkowych, nie zagrażały równowadze finansów publicznych. Sytuacja ta radykalnie odmieniła się po wybuchy kryzysu w 2008 r. Ponieważ odtąd względny udział odprowadzanej do OFE składki był wyższy od stopy wzrostu PKB, udział długu publicznego z tego tytułu w PKB oraz koszty jego obsługi zaczęły błyskawicznie wzrastać. Nic dziwnego, że zarówno minister Rostowski jak i premier Tusk podjęli niezwłoczne starania, aby tę kuriozalną sytuację dla finansów publicznych skorygować i doprowadzić do ustawowego obniżenia poziomu odprowadzanej składki ubezpieczeniowej z 7,3 proc. do 2,3 proc. W dyskusji, jaka rozwinęła się nad rządowym projektem obniżenia wysokości odprowadzanej do OFE składki ubezpieczeniowej, Witold Gadomski stanął w gronie zaciekłych przeciwników tej obniżki. Żaden z tego grona nie potrafił, a może nie chciał wówczas zrozumieć, że w warunkach niskiego wzrostu PKB i wpływów podatkowych dynamika wzrostu długu publicznego nie może kształtować się na wyższym od nich poziomie, bo skutkowałoby to szybkim wzrostem udziału długu w PKB i doprowadziłoby do kryzysu finansów publicznych. Tymczasem wysoki poziom odprowadzanej do OFE składki ubezpieczeniowej, gdyby jej nie obniżono, wymuszałby szybkie narastanie długu publicznego. Traktat z Maastricht ustanowił dopuszczalną barierę deficytu finansów publicznych do 3 proc. PKB. Jednak w warunkach dekoniunktury i ta bariera może okazać się pułapką, albowiem w warunkach dłuższej stagnacji gospodarczej, w której zdaje się pogrążać obecnie Euroland, 3 proc. deficyt budżetowy może po paru latach doprowadzić do wysokiego wzrostu długu publicznego! Witold Gadomski zdaje się tych prawidłowości nadal nie rozumieć. Pokazał to w swym komentarzu pt.: „Prywatna wojna ministra Rostowskiego” („Gazeta Wyborcza” 1.06.2012, s. 28). Uzasadnia to następujący passus z jego komentarza: „Jacek Rostowski doskonale wie (?!), że gdyby budżet nie refundował ZUS-owi składek przekazywanych do OFE, to wydawałby te same pieniądze na inne cele (sic!). Po prostu politycy, wiedząc, że mają kasę do wydania, znaleźliby sposoby, by ją trwonić. Deficyt i dług publiczny byłyby w przybliżeniu takie same jak dzisiaj (?), tyle że znacznie większy byłby dług nieujawniony, jaki państwo ma w stosunku do przyszłych emerytów”. Po pierwsze, „budżet nie refundował ZUS-owi składek przekazywanych do OFE” ze środków stanowiących dochód do budżetu, a z tych, które pożyczał za oprocentowaniem od OFE. Dlatego bzdurne jest twierdzenie Gadomskiego, że politycy mieliby tu jakąkolwiek kasę do wydania, którą mogliby trwonić. Po drugie, wyprowadzając wniosek z niedorzecznego twierdzenia Gadomskiego, można by domniemywać, że dopiero teraz po ograniczeniu wysokości odprowadzanej składki do OFE politycy uzyskali ową dodatkową kasę, którą będą mogli trwonić, a na wypłaty emerytur nadal trzeba będzie w tej samej skali pożyczać środki finansowe i dlatego z tego tytułu dług publiczny powinien nadal narastać w takim samym tempie jak przed obniżeniem składki do OFE. Tymczasem minister Rostowski twierdzi, że „już w tym roku nasz dług zaczyna spadać w relacji do PKB” (zob. Wywiad pt.: „Idziemy podręcznikową drogą” w „Dziennik Gazeta Prawna” 1-3.06.2012, s.m3). W tym miejscu trzeba postawić pytanie: kto tu prowadzi prywatną wojnę? Minister Rostowski czy też Witold Gadomski? Jeśli Witold Gadomski, to jaki ma on osobiście interes w tym, aby w sposób nieuczciwy, wręcz karygodny wprowadzać w błąd niezorientowanych w temacie czytelników, kłamliwie podważać wiarygodność polityki ministra Rostowskiego. Natomiast dla uważnego czytelnika w tytule komentarza jest zawarta oszczercza sugestia, ze minister Rostowski nie działa w interesie publicznym, a kieruje się prywatą! LO

Niemcy nie mają wyjścia

muszą drukować by opoźnic krach ,każda wygrana chwila jest cenna.

Ale jedno trzeba wiedzieć obywatele Niemiec starsi Niemcy nie wybaczą rządowi Niemiec przepadku ich oszczedności.Mlodych Niemców jest malo tak wiec zachowanie oszczędności jest wazniejsze niż praca.

może warto pamiętać, że….

poziom dwutlenku węgla w atmosferze był jeszcze niedawno najniższy w całej historii Ziemi. Obniżenie jego stężenia z poziomu bodajże 800 ppm (obecnie jest 350-380 ppm) dało początek zlodowaceniu Antarktydy na granicy Eocenu-Oligocenu.