Krach czy nie?

Jestesmy w bardzo interesujacym punkcie technicznym na rynku DJI. Dzisiaj w czasie sesji zostalo naruszone zelazne wsparcie, ktorego poziom wyznacza klin zwyzkowy z 2011, ktorego efektem bylo wybicie w gore w grudniu 2011. Ten poziom lezy na okolo 12300 punktow i jest krytyczny dla dalszego przebiegu wypadkow.

Dzisiaj odbilismy sie od tego poziomu bez problemu i index zakonczyl sesje wyzej.

To jest jednak nie koniec problemow technicznych – poniewaz tworzy sie konsolidacja bez wzrostu wolumentu – czyli nie mamy bazy do ewentualnego zatrzymania rynku w spadku. Mamy prawidlowa formacje cenowa na indexie, ale nie mamy fazy akumulacji. Ostatni solidny spadek na rynku w sierpniu 2011 roku wygladal zupelnie inaczej – rynek skorygowal sie gwaltownie – akcje skonsolidowaly sie w przeciagu 2 miesiecy a nastepnie po dosyc gwaltownych ruchac cenowych zmienily trend na wzrostowy.

Obecnie wyglada to tak, ze panika nie wystepuje, pojawiaja sie pierwsze spekulacje o mogacym sie pojawic kolejnym QE – fundusze wstrzymuja sie z podaza – a rynek spada i spada.

Mamy teraz 2 mozliwosci – albo rynek sie odwroci i jednak pojdzie w gore – albo nie.

W jednym i drugim przypadku uwazam, ze ceny dalej spadna. Nawet jak rynek teraz pojdzie w gore – to za miesiac ceny beda nizsze. Patrzac z perspektywy ostatnich 5 miesiecy kupowanie akcji poczawszy od grudnia 2011 az do teraz przynioslo inwestorom straty.

Co jednak czeka nas dalej?

No coz, podtrzymuje swoja opinie wyrazona w poczatkowym poscie. Nic sie nie zmienilo i jedziemy na 10,600. Wszystkie dochodzace informacje z rynku sa negatywne. Sa sygnaly znacznego spowolnienia w Chinach, spada popyt na surowce – magazyny sa pelne miedzi i innych metali i wyglada na to – ze banki nie beda w stanie utrzymac tych cen w pionie. Jak wiemy miedz jest krytycznym elementem finansowania transakcji w Azji – banki siedza na olbrzymiej ilosci kredytow zabezpieczonych wlasnie miedzia i wlasnie wystapila dosyc powazna wyprzedaz na swieczkach miesiecznych – co sugeruje poczatek wielkiej jazdy w dol.

Miedz mowi do nas wielkim glosem – ze idzie kolejna fala kryzysu.

Pamietajac rowniez, ze inventories miedziowe na gieldzie w Londynie sa niedoszacowane o conajmiej 40% + to, ze spada popyt na depozyty miedziowych w Chinach swiadczy o tym, ze jestesmy tuz-tuz przed wielkim zawaleniem sie cen.

Dolek cenowy z 2008 wyniosl ~$1.4 za funt – jesli ceny zanurkuja tak gleboko jak wtedy – to produkcja miedzi stanie.

Polecam tez interesujaca opinie tutaj:

www.ritholtz.com/blog/2012/05/gayedare-markets-in-a-crash/

W sumie na jedno wychodzi. Zdanie mamy podobne. A co bedzie – to bedzie. Dobrze nie bedzie.